niedziela, 20 kwietnia 2014

after thinking about life and..

... Właśnie. 
Jakiś czas temu przeżyłam apogeum swojego istnienia. 
Czemu?

Zapuściłam się, przytyłam mnóstwo zbędnych kilogramów... Przeraziłam się, ponieważ uzależniłam się od czekolady. 
Od września 2013 zaczęłam regularnie ćwiczyć w warunkach domowych. Niestety, mój apetyt gdzieś w okolicach grudnia wziął instynkt i oczekiwałam mnóstwo czekolady. Jadłam, jadłam. Potrafiłam zjeść nawet 3! czekolady jednego dnia, a i tak było mi mało.
Wtedy, kiedy już byłam świadoma swojej wagi (czyli, przekroczyłam 100kg), postanowiłam coś ze sobą zrobić. 


1 marca 2014r. Tego dnia podjęłam się wyzwania zmiany swojego JA Zewnętrznego i JA Wewnętrznego. 

Rozpoczęłam dietę Dukana. Ogranicza ona jedzenie niektórych produktów, w większości białkowe, bo jak sama nazwa mówi, jest to dieta "proteinowa". Zdarza mi się unikać tamtejszych zakazów (jem marchewkę i groszek, o zgrozo!), ale nie jem słodyczy. Po prostu raz, a gwałtownie wywaliłam je ze swojego życia. 
Czasem mam ochotę wziąć w rękę całą czekoladę (jedna z nich leży w szufladzie i czasem kusi), ale mówię sobie: NIE!Po fazie uderzeniowej (gdzie możliwe jest schudnięcie nawet 5kg), zobaczyłam na wadze 104,5kg. To przeraziło mnie. Jak bardzo się zapuściłam, skoro po fazie uderzeniowej trzymam taką wagę?
Oczywiście po ubraniach widziałam zmiany, ale cóż poradzę? Musiałam, jak widać.
Podjęłam wyzwanie i tego nie odpuszczę. 
Mam już progress. Do dzieła! Opiszę to w następnym poście.
Aktualnie, dziś, w czasie świąt mam oddech od treningów. Ale już jutro! :) 

 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Skomentuj, nie odgryzę Ci palca :)