czwartek, 1 maja 2014

i need coffe, not sun, come on, Siedlce, come on being fit

Wczoraj, 30 kwietnia, po miesiącu treningów, ponieważ pcham kulą, brałam udział w zawodach lekkoatletycznych...
Dzień wcześniej na treningu szło mi świetnie. Pchnięcia osiągały pułap 9m, a nie spadały poniżej 8m...
Wczoraj za to spędziłam 2h w słońcu, czekając na swoją konkurencję, która swoją drogą była w samo południe, o 12... Byłam już tak zmęczona, że nie miałam siły zrobić rozgrzewki.
Choć myślę, że moja pewność siebie też zrobiła swoje. Była niepotrzebna. Strasznie mi głupio i jestem wkurzona na samą siebie.
Na około 20 kobiet, pchnęłam najwyższy wynik 8,27m. Niestety, inne pchnięcia były poniżej 8 metrów. Sama czułam, że nie potrafię zrobić tego, co na treningu. Wczoraj byłam słaba.
To nic, wiem, że za kilka tygodni będą zawody w Siedlcach i będę trenować dalej.
Poszło mi o wiele lepiej niż w edycji jesiennej 2013, teraz zakwalifikowałam się do ścisłej ósemki finałowej, będąc na 5 pozycji... :)
Za to w finale nie pchnęłam ani jednego pchnięcia powyżej 8m.
Będę walczyć dalej, bo nie słabnę.

Było focenie, w necie juz jestem, niestety nie jak pcham, a może to i lepiej, bo byłaby kompromitacja :)

Ćwiczenie na dziś: 

Dziś po raz pierwszy zmagałam się z Killerem Chodakowskiej :) Dałam radę, zrobiłam cały, z przerwami kilkusekundowymi z powodu bólu stopy, ale w porządku jest :3

A więc:


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Skomentuj, nie odgryzę Ci palca :)