sobota, 24 maja 2014

Siedlce - athlete

Wczoraj, tj. 23.05 byłam na zawodach lekkoatletycznych w Siedlcach.
Było okej, nie powiem, trzymałam formę, czułam kulę na palcach, jednak czułam, że góra mojego ciała nie współpracuje z nogami. Wiedziałam, ze skaczę dobrze, ale to nie było to.
Pierwsze pchnięcie, i jak się okazało - najlepsze, wyniosło 8,08m. 
Drugie pchnięcie było tak piękne, że byłam po prostu szczęśliwa, póki sędzia nie powiedział, że pchnięcie jest NIEWAŻNE. To mnie zdenerwowało, bo niczego nie zrobiłam źle, stwierdził, że przy rozpoczęciu weszłam na koniec koła, a to progu nie można dotknąć. Nie wiem nic o końcu koła... A to pchnięcie miało ponad 9m... i nieważne.. Eh.
Trzecie pchnięcie znowu tylko 8.
Wynik 8,08 dało mi 4 miejsce w drodze do finału spośród około 30 zawodniczek. Niestety, w finale również była potyczka z rywalką, która wtoczyła mi się na koło kiedy ja miałam pchać. Może i by było fajnie, bo pcha dużo, ale ja chcę mieć swoje wyniki, a nie kogoś obcego.

W finale przez nerwy nie pchnęłam powyżej 8m.
Ale cieszę się, że dałam radę, bo zarówno ja, jak i Paulina, dostałyśmy się do finału. Yeaaa!
Będę trenować, bo w końcu jestem w 1 klasie technikum, a były też dziewczyny z 4, bo maturzystki też mogły... A trenuję dopiero od początku kwietnia.
Ja jestem z siebie dumna. Trener ze mnie też. :)
 Photo by me (c)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Skomentuj, nie odgryzę Ci palca :)