niedziela, 7 września 2014

Rocznica

Za tydzień mija rok odkąd zaczęłam przygodę z regularnymi treningami. Za to dopiero w marcu dołączyłam do tego zdrowsze i bardziej przemyślane odżywianie.
Niewiele kg ze mnie zleciało, ale całkiem sporo cm, i odkąd pojawił się ostatni wpis, nie mierzyłam się ani nie ważyłam.
Moje wakacje za to były dość aktywne - wprawdzie cały lipiec byłam na stażu w redakcji, a w sierpniu jeden tydzień zbierałam borówki, to też może było mniej treningów cardio na przestrzeni tygodnia, ale chyba schylanie sie zbierając podbuduje pośladki... :D

Rowerem pokonałam 900km w wakacje, oczywiście uczestnicząc w akcji "Pomoc mierzona kilometrami".

Pozwoliłam sobie również na wiele grzeszków w odżywianiu i było to sprawcą mojego złego samopoczucia, dlatego też od 8 września postanowiłam skończyć definitywnie z tym... Udało mi się 3 tygodnie, następnie gdzieś po drodze przytrafiły mi się frytki, ciastko, tort na urodzinach siostry.
I wczoraj pizza gigant, ale nie zjadłam całej przecież, bo już byłam w ciąży spożywczej. :)

Od dziś zostawiam to za sobą i nie tykam słodyczy przynajmniej do końca września.
Postaram się też regularniej ćwiczyć i poprawić statystyki z wakacji.

W każdym razie wracają mi w grafik treningi siłowe z kulą 4kg :) także - przez ostatnie 4 dni zmagałam się z zakwasami, naprawdę potężnymi, na prawej stronie ciała. :c
Dałam radę, przeżyłam, jeśli dziś mi się uda uporać z nauką i będę mieć odwagę zmierzyć się z treningiem, to to zrobię. Wierzę w siebie i wiem, że potrafię.
Muszę przezwyciężyć lenia. :)