niedziela, 27 grudnia 2015

Listopadowo-grudniowe pustki - Pustki #4

Daaaawno nie było pustaczków, trochę się nazbierało i przedstawiam pierwszą część opakowań po produktach, które udało mi się zużyć. 

1) Płyn micelarny BeBeauty - tak bardzo rozsławiony w blogosferze, a ja nie mogłam się doczekac, aż się skończy. Na początku było super, świetnie radził sobie z demakijażem oczu... Potem rozlał mi się w torbie podróżnej, zalewając ubrania, a wszystko przez kiepskie zamykanie "klik". Z kolei na sam koniec, zaczął podrażniać oczy, więc stosowałam wszędzie, tylko nie na oczy :) Nie kupię ponownie.
2) Żel pod prysznic Palmolive - mam następne opakowanie, jest kremowy, przez co dość wydajny, a ja kupiłam 2 za 10zł. Drugie opakowanie czeka w kolejce. Kupię ponownie.
3) Płyn Micelarny Garnier 3w1 - płyn bardzo się ze mną polubił, nie podrażnia, zmywa jak trzeba, mam już kolejne opakowanie i muszę przyznać, że to opakowanie schodziło mi kilka miesięcy, bo stosowałam minimalną ilość na płatku kosmetycznym, a teraz to leję jak wodę, a na jedno oko potrzebuję 2 płatków, by zmyć rzęsy. Kupię ponownie.
4) Emulsja do higieny intymnej Ziaja - pierwsze kilka użyć było w porządku, potem zaczęła mnie podrażniać. W ogóle mam problem z dostosowaniem płynów do higieny intymnej, ma ktoś jakiś produkt godny polecenia? Nie kupię ponownie. 
5) Tonik Avon z kwasem salicylowym - u mnie leżał już długo, i nie mogłam się doczekać, aż dobiję dna. Straaasznie wysuszał, śmierdzi alkoholem i przez to mam uraz nawet do alkoholu pitnego, przez co ani nie piję, ani nie stosuję żadnego toniku. Nie kupię ponownie, bo w sumie mam drugie opakowanie :|
6) Szampon Joanna Naturia z miodem i cytryną - podobno wysusza. No ja tam nie wiem, używałam go głównie po olejowaniu, bo dobrze oczyszczał, a jeśli nie po olejowaniu, to potem odżywiałam włosy maską. Sprawdzał się super, polubiłam się z nim, w dodatku ślicznie pachniał. Kupię ponownie.
7) Płyn do higieny intymnej Lactacyd - jedyny płyn, który jeszcze mnie nie podrażniał. Ilekroć widzę go teraz na promocji, poszukuję coraz tańszych, i tak sobie dokupuję. Kupię ponownie. 
No i to na razie tyle, jeśli chodzi o denko/pustaczki. 

We święta nic nie pisałam, no bo co tu pisać, jak wchodziłam na bloggera, a tu wysyp postów "Wesołych Świąt"... Przyznam się, że żadnego nie przeczytałam, bo nie miałam czasu :D Ale mam zamiar w nie zerknąć, bo widzę, że powoli wszystko wraca do normy, powstają normalne wpisy, jest co czytać, więc pozaglądam :)

A Wam wszystkim - Hepi Niu Jer!!! :)
Życzę Wam spełnienia wszystkich marzeń i oby ten 2016 był lepszy niż 2015 :) No i zdrowia, bo jak zdrowie będzie, to wszystko inne można samemu wypracować.
Korzystając jeszcze z okazji klikania postu, przypominam o rozdaniu:
  
http://befitandfancy.blogspot.com/2015/12/rozdanie-do-1502.html


niedziela, 20 grudnia 2015

Dzień dla włosów - DdW #10

Witajcie!
Przychodzę z dobrą nowiną :D Wreszcie moje włosy przyjęły olej. Robiłam kilka prób od ostatniego nieudanego dnia dla włosów, ale włosy ciągle były tłuste tuż po umyciu, mimo zemulgowania oleju. 


Tym razem użyłam do tego:
- oliwka dla niemowląt Bambi - trzymałam na włosach około 30-40 minut
- odżywka do włosów z keratyną BeBeauty - trzymałam na włosach około 7-10 minut, by zemulgować oliwkę, a odżywka sama w sobie jest świetna i dorównuje Sekretom Prowansji :) 
- szampon Head&Shoulders - muszę go używać po olejowaniu, bo żaden inny szampon nie umie pozbyć się tłuszczu z moich włosów, a jednocześnie zostawić je odżywione
- maska Biovax Diamond - maska 125ml, która jest świetna również solo! Cudownie nawilża włosy, sprawia, że lśnią jak prawdziwy diament. Ale czemu się tu dziwić, skoro naprawdę zawiera sproszkowane minerały diamentu :)

Po tym zabiegu (według niektórych do minimalizm), moje włosy były w super stanie, w dodatku świeże następnego dnia. Więc super efekt. Ciężko go było uzyskać, ale naprawdę moje włosy mogą tylko tyle tolerować, plus ewentualna wcierka, ale na razie z tego zrezygnowałam, robiąc przerwę od Jantara i zakańczając ostatecznie przygodę z Alpicortem. 

Włosy prezentowały się świetnie, wiec załączam mnóstwo zdjęć :D Ino patrzeć i podziwiać :D










Na ostatnim najładniejsze <3 Ach :) Widzicie, łysinka na czubku znika :) Poza tym znów widzę inny kolor który odrasta na włosach. Jak się przyjrzeć, widać, że te od góry są jaśniejsze i bardziej wpadają w odcień popielaty niż w jakiś ciemny blond. A to są już w całości tylko moje włosy. 

A jak tam u Was? :)

 Zapraszam na moje rozdanie - tusz limitowany Kobo, olejki do włosów i maski :)


http://befitandfancy.blogspot.com/2015/12/rozdanie-do-1502.html

Sportowe podsumowanie | Listopad 2015 - bardzo spóźnione :D + rozdanie

Przez cały listopad się prawie opierdzielałam. 
Miałam praktyki, i mimo że nie było szkoły, znajdywałam sobie przeróżne zajęcia, by tylko nie ćwiczyć. Oglądałam "Gwiezdne Wrota" - dalej oglądam - jadłam... No właśnie.

Jedzonko było słabej jakości, im więcej siedziałam w domu, tym gorzej, w dodatku strasznie grzeszę na randkach - a to pizza, a to cośtam. Co więcej - potrafię jeść pierogi na sniadanie, obiad, kolację. Choć powoli się ogarniam.

 Jednakże był na początku listopada spadek wagi -5kg. Potem już zaczęło się siedzenie przez miesiąc w domu i nicnierobienie. Znudził mi się skalpel Chodakowskiej, wróciłam do biegania, ale że jest tak piekielnie zimno, no to bieganie tylko i wyłącznie w domu, na dywanie, w miejscu - przeplatane przysiadami, skokami, burpees, tak, by się zmęczyć, i zajmowało mi to cały odcinek serialu Gwiezdne Wrota :D Wciągnęło mnie, polecam :P 

Miesiąc przedstawia się tak: 

Łącznie ćwiczyłam 18 razy, a dni było 30, no to ponad połowę. Całkiem nieźle.

Im bliżej świąt, tym z dietą gorzej, ale znowu powracam do regularnego jedzenia. Nawet pielęgniarka w szkole mnie złapała za łokieć i mówi: "Magda, schudłaś, ciekawe ile, chodź, zważę cię" :D
Jestem bardzo rozpoznawalna w szkole, spośród 900 osób i tak większość mnie zna, bo wszędzie mnie pełno. 

Postanowienia na grudzień - ćwiczyć częściej - niezbyt mi się udało, miałam wyjątkowo ciężkie dni, ciężką i długą miesiączkę, więc lekko nie było.

Postanowienie na Nowy Rok - ćwiczyć minimum 4x w tygodniu :) 

Przypominam o rozdaniu:) KLIK W OBRAZEK:
http://befitandfancy.blogspot.com/2015/12/rozdanie-do-1502.html
 

piątek, 18 grudnia 2015

AKTUALIZACJA | Garnier Ultra Doux Sekrety Prowansji | ODŻYWKA DO WŁOSÓW + ROZDANIE

Słuchajcie kochani, ostatnio miałam na blogu wtopę, bo nie dodałam zdjęć, także dodaję aktualizację postu, wzbogacając go o zdjęcia. 

Klikając w zdjęcie poniżej, przeniesiecie się do uzupełnionego o zdjęcia włosów postu o tej właśnie odżywce :)

http://befitandfancy.blogspot.com/2015/12/garnier-ultra-doux-sekrety-prowansji.html


Przypominam również o rozdaniu na moim blogu, zgłaszać się należy tutaj:
kliknij na obrazek!

http://befitandfancy.blogspot.com/2015/12/rozdanie-do-1502.html


wtorek, 15 grudnia 2015

Rozdanie do 15.02 :)

Zbliża się nowy rok, z tej okazji chciałabym obdarować kogoś skromnym zestawem kosmetyków, jako że to moje pierwsze rozdanie, chciałabym sprawdzić, jak się przyjmie, by w razie optymistycznej reakcji, na następny raz bardziej wpasować się w Wasz gust :) w dodatku to poniekąd moje urodzinowe rozdanie, bo zamierzam je zakończyć w dniu moich urodzin - 15 lutego. 



Proponuję zestaw kosmetyków wraz z odlewkami tego, co sama używam.
 I tak do wygrania będzie:

1. Ziaja, tonik ogórkowy (raz użyty)
2. Pantene, serum do zabezpieczania końcówek (użyty kilka razy)
3. Olejek orientalny Marion - jojoba, słonecznik (nowy)
4. Lakier do paznokci Golden Rose Color Expert nr 33 (raz użyty)
5. Peeling Let's Celebrate o zapachu mojito 
6. Odlewka maski Kallos Blueberry
7. Odlewka maski Kallos Banana
8. Pomadka Freedom Pro Lipstik Red nr 108 Expression (nowa zafoliowana)
9. Tusz do rzęs Kobo Sexy Black wersja limitowana (nowy)

EDIT: dorzucam jeszcze odlewkę Kallos Caviar :)
Jeśli zgłosi się dużo osób, coś dołożę :) 
Zaznaczam, że niektóre kosmetyki były używane i zostało to opisane w nawiasie przy poszczególnych produktach.

Trochę zdjęć: 



 
Aby wziąć udział w rozdaniu, należy spełnić następujące warunki:
1. Zaobserować bloga befitandfancy.blogspot.com (OBOWIĄZKOWE) (1 los)
2. Odpowiedzieć na krótkie pytanie - Ulubiony kosmetyk + wyjaśnienie (link) (obowiązkowe) (1 los)
3. Dać "lubię to" na facebook - KLIK (dodatkowe +1 los)
4. Udostępnić info o rozdaniu na fb KLIK (dodatkowe +2 losy)
5. Założyć konto na Dresscloud z linka polecającego KLIK (dodatkowe +3losy)
6. Udostępnić baner z przekierowaniem na pasku bocznym bloga (dodatkowe +2losy) 
7. Podać mail :) - by zweryfikować, czy odpowiednia osoba podeśle mi swoje dane.

Łącznie losów do zdobycia:  10.
Im więcej losów, tym większa wygrana. Pytanie jest orientacyjne co do przyszłych ewentualnych rozdań. :)

Baner do wklejenia na bloga:



Regulamin rozdania:
1. Fundatorem nagród jest autorka bloga befitandfancy.blogspot.com
2. Rozdanie trwa od 15.12 do 15.02 do północy.
3. Wyniki rozdania pojawią się w nowym poście na blogu, do 7 dni od zakończenia rozdania.
4. Zwycięzca proszony jest o kontakt ze mną w ciągu 3 dni od ogłoszenia wyników, w przypadku niezgłoszenia się, losuję kolejną osobę.
5. Wygrywa jedna osoba, wybrana internetową maszyną losującą. 
6. Wszystkie zgłoszenia będą na bieżąco sprawdzane. 
7. Podstawą do wzięcia udziału w rozdaniu jest obserwacja bloga oraz odpowiedź na pytanie.
8. Nagrody nie podlegają wymianie na ekwiwalent pieniężny lub inne rzeczy.
9. Zastrzegam sobie prawo do zmiany regulaminu. 
10. Przesyłka wygranej następuje tylko na terenie Rzeczpospolitej Polskiej, nadana zostanie do tygodnia od uzyskania adresu przesyłki, czego koszty pokrywa organizator rozdania.
11. Wszystkie dane są wyłącznie dla mojej informacji. 
12. Rozdanie odbędzie się, gdy liczba uczestników wyniesie 25-30 osób.
13Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych ( Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn.zm)
14. Udział w rozdaniu mogą brać osoby pełnoletnie lub niepełnoletnie za zgodą rodzica/opiekuna.
15. Zgłoszenia proszę umieszczać pod tym potem w komentarzu, korzystając ze wzoru zgłoszenia:

Wzór zgłoszenia:
1. Obserwuję bloga jako: (podaj nick)
2. Mój ulubiony kosmetyk to (...), ponieważ(...).
3.  Lubię na Facebook'u jako: (podaj imię i 3 litery nazwiska, lub nazwę)
4. Udostępniam info o rozdaniu na FB: (wklej link)
5.  Założyłam konto na Dresscloud: (wklej nick)
6. Udostępniłam baner na blogu: (wklej link)
7. Mój mail: 
8. Akceptuję regulamin: TAK/NIE 

Życzę powodzenia! 



poniedziałek, 14 grudnia 2015

Pierwsza wygrana na DressCloud :)

Hej! :) 
Jakiś czas temu pisałam o portalu DressCloud, gdzie dzięki wrzucaniu zdjęć i zbieraniu do nich lajków, możemy zbierać kryształki, którymi następnie licytujemy kosmetyki. Dzięki temu mamy możliwość przetestowania rzeczy, których wcześniej nie znałyśmy. Więcej info w poście TUTAJ.

Około 2 tygodnie temu udało mi się wygrać mojego pierwszego swopa! Po 3 miesiącach klikania na portalu. :) 


Wygrałam licytację jednym kryształkiem i dowiedziałam się o tym dopiero po zakończeniu licytacji. :) Ilości zastawionych kryształków w licytacji są tajne dla wszystkich aż do zakończenia licytacji. 

Przedstawiam wam więc mój cudowny, pachnący, zielony swop! Długo wyczekiwany, wyzbierany.
Do ostatniej chwili właściwie nie wiedziałam, czy będę go licytować, ale zaryzykowałam i nie żałuję, nie mogłam się doczekać przesyłki. Przyszła po paru dniach, a gdy otworzyłam kopertę - pojawił się ten chwalony przez wszystkie dziewczyny zapach.
Paczuszka była bardzo dobrze zabezpieczona i wyglądała tak:

Mój swop składa się z:
- Bania Agafii - szampon do włosów specjalny aktywator wzrostu - ekstrakt z igieł sosnowych - super pachnie, tak świeżo i wydaje mi się, że troszkę lasem Z przyjemnością go wypróbuję, bo jest to pierwszy produkt tej firmy. Po wypróbowaniu uważam, że włosy są dłużej świeże i gładkie.
- Ingrid - preparat przyśpieszający wysychanie lakieru - z tego co zauważyłam jest bardzo wodnisty, przez co będzie na pewno dużo wydajniejszy od mojego ulubieńca, dlatego jestem niesamowicie ciekawa jego działania, w dodatku czytałam o nim sporo pozytywnych opinii. Po przetestowaniu natomiast uważam, że to jakiś olejkowy preparat, który natłuszcza lakier, i w zasadzie paznokcie wyglądają gorzej niż z samym lakierem, i w zasadzie wcale nie przyspiesza jego wyschnięcia.
- ETJA naturalny olejek eteryczny pichtowy - wyczytałam o nim również wiele pozytywnych opinii, można go zastosować na wiele różnych sposobów, i właśnie on mnie zachęcił do licytacji pod koniec. Po powąchaniu stwierdzam, że naprawdę poprawia nastrój, zapach jest bardzo intensywny i jedna kropla wystarcza, by się od niego uzależnić. Nie jest to żadna słodycz, ale mocny, leśny zapach sosny [?]. Smaruję nią sobie ręce powyżej nadgarstka i niucham. :)
- maseczka z białą glinką Cattier Paris, Argile rose - jeszcze nie stosowałam żadnej glinki, ale jak widać wszystko przede mną. Po zastosowaniu - maseczka super! Pięknie oczyszcza z nadmiaru sebum.
- kod rabatowy -15% na zakupy w labelli.pl - pewnie nie wykorzystam, bo już zamówiłam portfel u Mikołaja :D
- urocze naklejki DC, chyba jedna znajdzie swoje stałe miejsce na kosmetyczce
- czekoladka! smaczna, polecam.  

Mam okazję testować produkty, których pewnie sama jeszcze długo nie kupię. Być może innym spodobałby się preparat Ingrid, jednak może mieć on zbawienny wpływ na skórki, więc jeszcze go zostawię w tej funkcji. Szampon wykorzystam, olejek również :) 

Oto kosmetyki w rzeczywistości: 

 Zapraszam do rejestracji na portalu :) 
KLIK

PS. Niedługo zaczynamy rozdanie ;)
 

piątek, 11 grudnia 2015

Wpuścić babę na salony... #5

Ostatnio trochę przyszalałam, zrobiłam sobie zakupy o różnym przeznaczeniu, głównie to co chciałam. Ale chętnie się Wam pochwalę. Dziś będzie więcej zdjęć niż pisania. :P 

Najpierw w sklepie obuwniczym, kupiłam buty w typie timberlandek, tyle że z wywijaną na zewnątrz zakładką w kwiatki. Są słodkie, tylko szkoda, że tak zaniżone numery, więc zamiast 40 mam 41, czyli największy numer. Po 3 dniach lewy but mnie obciera, więc znowu przechodzę zimę w trampkach :D 
Zapłaciłam 89zł

Następnie zaszłam do drogerii Natura. Tutaj myślałam nad kupieniem podkładu, ale nie pociągnęły mnie promocje na -40% przy kupnie dwóch produktów. Kupiłam za to 2 tusze do rzęs Kobo z edycji limitowanej, cena jednego to 16.99. oraz płyn do płukania ust Colgate z miodem w cenie 10,99.
 Następnie wstąpiłam do Rossmana, gdzie planowałam większe łupy. I tak zakupiłam:
- 2 maski Biovax - cena jedn. 9,99
- 1 szampon Biovax - cena jedn. 9.99
- podkład Rimmel Match Perfection - cena jedn. 25,99
- odżywka do paznokci Lovely - cena jedn.7,19
- dezodoranty Adidas, jeden climacool drugi deo - cena jedn. 6,49. 
 W Biedronce zakupiłam też trochę fajności, ale pokażę tylko te które mogę, bo część jest na prezent dla przyjaciółki, a czyta ona bloga :D (Domi <3):
- żel BeBeauty - cena jedn. 4,99
- świece Aril - ceny to za mniejsze 4,99 a za zamknięty słoiczek 6,99 :) 



Wszystkie pachną przepięknie!

Następnie wylądowałam w Pepco, gdzie dorwałam pomadki Freedom za 5zł :) 
Potem do sklepu osiedlowego, gdzie machnęłam 3 lakiery Golden Rose:

Następnie w drogerii Labo :) Złapałam żel do twarzy Biały Jeleń za 7,90 i tampony O.b 16 sztuk za 8,99 :)

Ach no i sprawiłam sobie wielki prezent, mianowicie zamówiłam zestawik z Mary Kay :) a mianowicie żel oczyszczający do twarzy tłustej (59zł) oraz emulsję nawilżającą (79zł) Botanical Effect. Bardzo wydajne podobno rzeczy, wspomagające walkę z trądzikiem. Mam nadzieję, że spiszą się dobrze. 



Wydałam wór kasy, ale wśród wyżej wymienionych rzeczy znajdują się rzeczy, które rozdam w rozdaniu, a ono pojawi się już niedługo. :)

środa, 9 grudnia 2015

Garnier ultra doux sekrety prowansji - odżywka do włosów | Recenzja

Jak już pisałam, zmagałam się od dłuższego czasu z łysieniem. Tzn, już prawie z nim wygrałam, mam wysyp baby hair, ale... objętości włosów nie mam, bo połowa mi wypadła... 

W Biedronce dorwałam ostatnią odżywkę Garniera, za 5zł z groszami. Wcale nie zamierzałam kupować nic kosmetycznego, ale skoro miałam akurat 5zł w portfelu, to wrzuciłam do koszyka z resztą zakupów. Nie poczułam nawet wyrzutów sumienia :D 

niedziela, 6 grudnia 2015

Kolejny koszmar | Dzień dla włosów DdW #9

Witam. Dziś przychodzę z nieudanym eksperymentem. Bowiem - coś mi się stanęło z włosami. 

Całe "Spa" zaczęłam około godziny 13, skończyłam blisko godziny 14.30 :) Użyłam następujące kosmetyki:
1. Oliwa z oliwek  w opakowaniu po peelingu tutti frutti. Nałożyłam ją od połowy włosów, związałam i trzymałam ok 40 min
2. Odżywka Garnier Ultra Doux sekrety Prowansji - cudowna odżywka, użyłam jej do emulgowania oliwy. 
3. Szampon Head&Shoulders ocean energy - pachnie przepięknie i miałam nim nadzieję oczyścić włosy :) 
4. Oczyszczenie moim zdaniem (wówczas) się udało, więc nałożyłam maskę Kallos Cherry. Trzymałam około 30min pod czepkiem termicznym.
5. Wcierka Alpicort.

Włosy tym razem pozostawiłam same sobie. Trochę je osuszyłam ręcznikiem i zostawiłam do wyschnięcia. Szczerze? Dawno nie widziałam ich w takim stanie. Umyłam je w środku dnia w sobotę, bo w piątek zasnęłam, nie myjąc ich, także spokojnie mogłam wyciskać tłuszcz z włosów i smażyć frytki.

Natomiast po takim spa moje włosy schły, schły, i schły... I nie wiem, kiedy dokładnie wyschły, bo ciągle wydawały mi się mokre, tłuste. Nienawidzę tego! W dodatku nie pokusiłam się o użycie suszarki, więc widać moje skromne fale. Włosy wyszły na zdjęciach fatalnie, kolor też nie poraża pięknem. 

Nachodzi mnie pytanie - czy to był minimalizm? Czy to nie był minimalizm? Bo jeśli mam być szczera, to moje włosy przestały lubić minimalizm TEGO TYPU, a bardziej przepadają za samym szamponem oczyszczającym + maska lub odżywka. I to jest minimalizm, i chyba zacznę się tego trzymać. Bo - niestety - włosy musiałam już umyć około godz. 21. Czyli łatwo policzyć - wytrwałam z nimi 6-7h. Bo znowu były TŁUSTE! 
Przestały lubić to, co lubiły wcześniej. Sprawdzałam już podobne kombinacje, a tu taki psikus... 

No nic, nie zamęczam, pokazuję zdjęcia:








I uprzedzam ewentualne zapytania - włosy na 100% już wyschły, zostały też dobrze rozczesane na ostatnim zdjęciu. Nie wiem czy przesadzam czy takie powinny być? :) Co myślicie?  

PS. Proszę o głos na kartkę, nie trzeba się logować, wystarczy kliknąć po prawo "oddaj głos". 
http://it-szkola.edu.pl/kong_galeria,det?img=MTY0MDlNUw
 

piątek, 4 grudnia 2015

Kliknij! Zagłosuj! Daj szansę na wygraną :D

Hej dziewczyny i mężczyźni - którzy nie wiem, czy wchodzicie :D

Biorę udział w konkursie na kartkę świąteczną i potrzebuję głosów.

Kliknij na kartkę i zagłosuj, klikając w "oddaj głos" po prawej stronie :) Głos można oddać raz dziennie.
http://it-szkola.edu.pl/kong_galeria,det?img=MTY0MDlNUw

No, to dziś tylko taka krótka notka. A teraz będe dalej spamować i żebrać o głosy - bo można, zgodnie z regulaminem. ;)

środa, 2 grudnia 2015

Jak poradzić sobie z chorobą bliskiej osoby?

Dziś coś innego, zupełnie z innej beczki, trochę lifestyle.

Jak poradzić sobie z chorobą bliskiej osoby?

Odpowiedź brzmi: nie da się.
Tak naprawdę każdy musi to przeżyć na swój sposób. Każdy ma do tego inny stosunek, jedni przejmą się bardziej, drudzy mniej. Na pewno gdzieś spotkaliśmy się z osobą, która była ciężko lub nawet nieuleczalnie chora, lub znało taką osobę. Można było zaobserwować różne tego objawy. Najczęstsze to:
1. Przygnębienie
2. Brak uśmiechu
3. Płacz
4. Odrętwienie
5. Depresja
6. I co najgorsze - znieczulica.

Każde zachowanie w takiej sytuacji ma swoje podstawy. Uwarunkowania. Z autopsji wiem, że najlepszą pomocą w trudnych chwilach jest... obecność drugiej osoby, która nie tylko zrozumie problem, ale też rozłoży je według własnego widzimisię na czynniki pierwsze bez naszego udziału, a więc bez zbędnego rozmawiania o problemie, a następnie będzie przy nas. Po prostu będzie. To jest bardzo ważne.

Współczucie tak naprawdę sprawia, że czujemy się jeszcze gorzej. Smutne uśmiechy i spojrzenia pełne litości? Jeśli coś takiego zauważyłaś/eś w związku ze swoim problemem natury chorobowej, w chwilach spotkań z najbliższymi poinformowanymi o owym problemie, po prostu od razu spuść wzrok na ziemię. Po co się dołować?

Moim zdaniem lepiej przetrwać takie zdarzenie w życiu. Pomoże to nam nieco uodpornić się na drobniejsze problemy, które dotychczas nas przytłaczały. Duży problem, wagi światowej, wzmacnia nas od środka.

Jeśli masz jakiś problem, dobrze jest rozmawiać, najlepiej z jedną osobą. Odczuwać jej wsparcie na każdym kroku, jest to bardzo potrzebne. Samemu pokonanie lęku przed chorobą albo spotkaniem się z obliczem śmierci może być zbyt trudne. Dlatego warto, nawet przez Internet, znaleźć kogoś, kto nam pomoże.
Uwierzcie mi, to zdaje egzamin :)




czwartek, 26 listopada 2015

Babski wieczór inspiracji z Mary Kay | Relacja

Witajcie :)
W ostatni wtorek miałam okazję, niemal przyjemność uczestniczyć w Babskim Wieczorze Inspiracji w moim małym mieście, Garwolinie. Pewnie niewiele osób sobie zdaje sprawę, gdzie w ogóle owa miejscowość się znajduje - ci jedzący masło z pewnością wiedzą o istnieniu masła garwolińskiego. No, to właśnie w tym miejscu, w miłej restauracji, spotkały się Niezależne Konsultantki Kosmetyczne, każda z nich oczywiście po wielu szkoleniach i najpewniej po latach doświadczeń. Ja trafiłam tam zaproszona przez jedną z dziewczyn, którą znam już... 2 lata? :) Oficjalnie z mojego zorientowania wynika, że ma pod sobą już 5 Niezależnych Konsultantek i jest w trakcie procesu "stażu" na dyrektora. Byłam zaskoczona bardzo pozytywnie.

W sali restauracji stało kilka podłużnych stołów, każda z Konsultantek miała swój własny stół, przy którym spotykała się z kobietami zaproszonymi przez siebie. Dla każdej było ustawione lusterko, czysta, plastikowa paletka, by na nią wylewać kosmetyki, czysty pędzelek.

Ja zabrałam tam ze sobą koleżankę, obie jesteśmy Madzie. Monikę - moją konsultantkę, znam już stosunkowo sporo, ale o tym biznesie dowiedziałam się właśnie w związku z tym spotkaniem.
Nie nastawiałam się jakoś specjalnie, właściwie nie wiedziałam, czego się spodziewać, bo pierwszy raz byłam na takim inspirującym spotkaniu, z miłymi ludźmi.

Postaram się pokrótce przedstawić, jak wyglądało spotkanie.

1. Pielęgnacja dłoni - najpierw dostałyśmy bardzo tłusty krem, należało go dokładnie wetrzeć w dłonie. Następnie peeling z dodatkiem mydełka, który należało wcierać aż zostaną same suche granulki peelingu. To spłukać. Następnie dostałyśmy krem nawilżający. Dłonie były cudownie gładkie, miękkie, a sam zabieg nazywał się Satynowe Dłonie. 
2. Następnie dostałyśmy na plastikowe tacki odrobinę kuracji 3w1 - oczyszczanie twarzy, złuszczanie i nawilżanie, jeśli dobrze pamiętam, a to wszystko z jednym produktem, w postaci mleczka. Nałożyłyśmy okrężnymi ruchami od brody, idąc w górę. Potem wilgotną chusteczką wytarłyśmy cały makijaż. Skóra była jakaś taka lżejsza i dopiero na tej chusteczce zobaczyłam, ile makijażu, szpachli nałożyłam. Jedynie nie zmywałyśmy makijażu oczu. 
3. Dostałyśmy kroplę podkładu, dobieranego przez konsultantki. Taka jedna kropla podkładu, wcierana tym razem od góry, wystarczyła na całą twarz. Nie czuć było, że coś się ma na twarzy. Potem zostałyśmy obsypane podkładem mineralnym. Następnie róż, brąz... No i pomadki, bardzo trwałe. 
4. Po całym makijażu czułam się niezwykle lekko, nieprzeciążona ilością kosmetyków. 

Następnie konsultantki wzięły się za sprzątanie stanowisk, a my (czyli goście:)) brałyśmy krzesełka, ustawiałyśmy sobie przed podestem i czekałyśmy na gościa wieczoru. 
Najpierw przedstawiła się pani dyrektor, potem właśnie gość wieczoru, Krajowa Dyrektor Sprzedaży, pierwsza w Polsce, opowiadała o firmie, która ma naprawdę piękną historię.
Nie poczułam presji, by kupować kosmetyki. Mogłam przetestować je na własnej skórze, wypróbować. Bardzo mnie to cieszyło. 
Co mnie ucieszyło, cytat:
"1. Możecie przetestować kosmetyki i zdecydować się na kupno.
2. Możecie zostać niezależnymi konsultantkami i mieć nieograniczony dostęp do kosmetyków i nagród.
3. Nic nie musicie." 
No i ja nic nie zrobiłam. Przetestowałam kosmetyki, odbyłam konsultacje... I chyba w przyszłości pokuszę się na jeden zestaw dla mojej cery, która jest nie dość, że tłusta, to jeszcze wiecznie czerwona, naczynkowa.

 Na całym spotkaniu była też możliwość konsultacji dietetycznej ze Studio Figura, w którym nigdy nie byłam i jakoś nie pokusiłam się na te konsultacje. 

Na sam koniec wypełniałyśmy ankietę, mogłyśmy zostawić kontakt do osób, które zainteresowane byłyby podobnym spotkaniem, pisałyśmy swoje wrażenia. I pośród tych ankiet, Krajowa Dyrektor Sprzedaży rozlosowała 6 osób, które dostały upominki o wartości przynajmniej 100zł każda. Mi się nie trafiło, ale każda z wygranych opowiadała o sobie, została wyściskana przez Krajową Dyrektor, która okazała się naprawdę równą kobietą. :) 

Była również możliwość zakupu prezentów zapakowanych już z myślą o świętach, ale nawet nie podchodziłam, bo nie jestem zbytnio przy kasie :D

Jeśli chcecie zapoznać się z ofertą Mary Kay, polecam zajrzeć na ich stronę, na której możecie się zapoznać z ofertą, znaleźć najbliższą konsultantkę bądź sama nią zostać i piąć się wyżej po drabinie kariery. KLIK

A jeśli chcecie od razu zapoznać się z obecnym katalogiem produktów, zapraszam do kliknięcia w obrazek:

http://ecatalog.marykay.com/pl_pl-pl/GetLatest.aspx?d=www.marykay.com.pl&m=0&t=poradnik_prezentowy

Ach, i najważniejsze drobne wskazówki, które mi się przydały:
1. Produkty należy stosować oszczędnie, buzia wcale nie korzysta z ich nadmiernej ilości. 
2. Podkład należy dobierać na zgięciu szyi z brodą (mniej więcej), a panie w drogeriach mówią, że na nadgarstku... Konsternacja. 
3. Wszelkie kosmetyki pielęgnacyjne wciera się od dołu, od linii żuchwy, ku górze, pod mieszki włosowe. 
4. Całe procesy pielęgnacyjne należy przeprowadzać delikatnie, najlepiej 4 palcami. 
5. Przed nałożeniem produktów pielęgnacyjnych na twarz, należy je rozgrzać w dłoniach, by lepiej zadziałały składniki.
6. Podkład jest produktem ochronnym, a nie maską. Ma chronić naszą skórę przed zanieczyszczeniami, więc powinien się trzymać cały dzień, a po zmyciu zmywamy go razem z zanieczyszczeniami. Nakładamy go od góry w dół, zgodnie z kierunkiem mieszków włosowych, by nie było ich widać. 
7. Pędzel z włosia naturalnego nadaje się do używania na kilku osobach na raz i podobno nie przenosi bakterii... ciekawe ile w tym prawdy.

Co o tym sądzicie? 

__________________________