czwartek, 26 listopada 2015

Babski wieczór inspiracji z Mary Kay | Relacja

Witajcie :)
W ostatni wtorek miałam okazję, niemal przyjemność uczestniczyć w Babskim Wieczorze Inspiracji w moim małym mieście, Garwolinie. Pewnie niewiele osób sobie zdaje sprawę, gdzie w ogóle owa miejscowość się znajduje - ci jedzący masło z pewnością wiedzą o istnieniu masła garwolińskiego. No, to właśnie w tym miejscu, w miłej restauracji, spotkały się Niezależne Konsultantki Kosmetyczne, każda z nich oczywiście po wielu szkoleniach i najpewniej po latach doświadczeń. Ja trafiłam tam zaproszona przez jedną z dziewczyn, którą znam już... 2 lata? :) Oficjalnie z mojego zorientowania wynika, że ma pod sobą już 5 Niezależnych Konsultantek i jest w trakcie procesu "stażu" na dyrektora. Byłam zaskoczona bardzo pozytywnie.

W sali restauracji stało kilka podłużnych stołów, każda z Konsultantek miała swój własny stół, przy którym spotykała się z kobietami zaproszonymi przez siebie. Dla każdej było ustawione lusterko, czysta, plastikowa paletka, by na nią wylewać kosmetyki, czysty pędzelek.

Ja zabrałam tam ze sobą koleżankę, obie jesteśmy Madzie. Monikę - moją konsultantkę, znam już stosunkowo sporo, ale o tym biznesie dowiedziałam się właśnie w związku z tym spotkaniem.
Nie nastawiałam się jakoś specjalnie, właściwie nie wiedziałam, czego się spodziewać, bo pierwszy raz byłam na takim inspirującym spotkaniu, z miłymi ludźmi.

Postaram się pokrótce przedstawić, jak wyglądało spotkanie.

1. Pielęgnacja dłoni - najpierw dostałyśmy bardzo tłusty krem, należało go dokładnie wetrzeć w dłonie. Następnie peeling z dodatkiem mydełka, który należało wcierać aż zostaną same suche granulki peelingu. To spłukać. Następnie dostałyśmy krem nawilżający. Dłonie były cudownie gładkie, miękkie, a sam zabieg nazywał się Satynowe Dłonie. 
2. Następnie dostałyśmy na plastikowe tacki odrobinę kuracji 3w1 - oczyszczanie twarzy, złuszczanie i nawilżanie, jeśli dobrze pamiętam, a to wszystko z jednym produktem, w postaci mleczka. Nałożyłyśmy okrężnymi ruchami od brody, idąc w górę. Potem wilgotną chusteczką wytarłyśmy cały makijaż. Skóra była jakaś taka lżejsza i dopiero na tej chusteczce zobaczyłam, ile makijażu, szpachli nałożyłam. Jedynie nie zmywałyśmy makijażu oczu. 
3. Dostałyśmy kroplę podkładu, dobieranego przez konsultantki. Taka jedna kropla podkładu, wcierana tym razem od góry, wystarczyła na całą twarz. Nie czuć było, że coś się ma na twarzy. Potem zostałyśmy obsypane podkładem mineralnym. Następnie róż, brąz... No i pomadki, bardzo trwałe. 
4. Po całym makijażu czułam się niezwykle lekko, nieprzeciążona ilością kosmetyków. 

Następnie konsultantki wzięły się za sprzątanie stanowisk, a my (czyli goście:)) brałyśmy krzesełka, ustawiałyśmy sobie przed podestem i czekałyśmy na gościa wieczoru. 
Najpierw przedstawiła się pani dyrektor, potem właśnie gość wieczoru, Krajowa Dyrektor Sprzedaży, pierwsza w Polsce, opowiadała o firmie, która ma naprawdę piękną historię.
Nie poczułam presji, by kupować kosmetyki. Mogłam przetestować je na własnej skórze, wypróbować. Bardzo mnie to cieszyło. 
Co mnie ucieszyło, cytat:
"1. Możecie przetestować kosmetyki i zdecydować się na kupno.
2. Możecie zostać niezależnymi konsultantkami i mieć nieograniczony dostęp do kosmetyków i nagród.
3. Nic nie musicie." 
No i ja nic nie zrobiłam. Przetestowałam kosmetyki, odbyłam konsultacje... I chyba w przyszłości pokuszę się na jeden zestaw dla mojej cery, która jest nie dość, że tłusta, to jeszcze wiecznie czerwona, naczynkowa.

 Na całym spotkaniu była też możliwość konsultacji dietetycznej ze Studio Figura, w którym nigdy nie byłam i jakoś nie pokusiłam się na te konsultacje. 

Na sam koniec wypełniałyśmy ankietę, mogłyśmy zostawić kontakt do osób, które zainteresowane byłyby podobnym spotkaniem, pisałyśmy swoje wrażenia. I pośród tych ankiet, Krajowa Dyrektor Sprzedaży rozlosowała 6 osób, które dostały upominki o wartości przynajmniej 100zł każda. Mi się nie trafiło, ale każda z wygranych opowiadała o sobie, została wyściskana przez Krajową Dyrektor, która okazała się naprawdę równą kobietą. :) 

Była również możliwość zakupu prezentów zapakowanych już z myślą o świętach, ale nawet nie podchodziłam, bo nie jestem zbytnio przy kasie :D

Jeśli chcecie zapoznać się z ofertą Mary Kay, polecam zajrzeć na ich stronę, na której możecie się zapoznać z ofertą, znaleźć najbliższą konsultantkę bądź sama nią zostać i piąć się wyżej po drabinie kariery. KLIK

A jeśli chcecie od razu zapoznać się z obecnym katalogiem produktów, zapraszam do kliknięcia w obrazek:

http://ecatalog.marykay.com/pl_pl-pl/GetLatest.aspx?d=www.marykay.com.pl&m=0&t=poradnik_prezentowy

Ach, i najważniejsze drobne wskazówki, które mi się przydały:
1. Produkty należy stosować oszczędnie, buzia wcale nie korzysta z ich nadmiernej ilości. 
2. Podkład należy dobierać na zgięciu szyi z brodą (mniej więcej), a panie w drogeriach mówią, że na nadgarstku... Konsternacja. 
3. Wszelkie kosmetyki pielęgnacyjne wciera się od dołu, od linii żuchwy, ku górze, pod mieszki włosowe. 
4. Całe procesy pielęgnacyjne należy przeprowadzać delikatnie, najlepiej 4 palcami. 
5. Przed nałożeniem produktów pielęgnacyjnych na twarz, należy je rozgrzać w dłoniach, by lepiej zadziałały składniki.
6. Podkład jest produktem ochronnym, a nie maską. Ma chronić naszą skórę przed zanieczyszczeniami, więc powinien się trzymać cały dzień, a po zmyciu zmywamy go razem z zanieczyszczeniami. Nakładamy go od góry w dół, zgodnie z kierunkiem mieszków włosowych, by nie było ich widać. 
7. Pędzel z włosia naturalnego nadaje się do używania na kilku osobach na raz i podobno nie przenosi bakterii... ciekawe ile w tym prawdy.

Co o tym sądzicie? 

__________________________

niedziela, 22 listopada 2015

Dzień dla włosów | Gliss Kur | DdW #8

Witajcie! To, co zrobiłam na moich włosach i co chcę opisać w tym poście, zdarzyło się niecały tydzień temu, ale dopiero teraz złapałam wenę w żagle i skrobię do Was :) 

- olejek orientalny Marion - nałożony na 30 min na włosy, już wcześniej wypróbowany.
- zemulgowałam olejek maską Kallos Banana i balsamem pokrzywowym Green Pharmacy 
- umyłam włosy szamponem Gliss Kur nawilżenie i objętość, myjąc całe włosy
- nałożyłam maskę Gliss Kur z tej samej serii ;) 
- następnie po osuszeniu włosów ręcznikiem, nałożyłam na skalp lek Alpicort (którego na zdjęciu brak) i spryskałam odżywką Gliss Kur. 
Nieco sceptycznie podchodziłam do tej serii, bo sam szampon mnie nie zachwycił, sama maska w pojedynkę też nie. 

Włosy tym razem są bardzo posłuszne. Same się układają, zaskakują swoją gładkością i równomierną strukturą. W dotyku były miękkie i sprężyste. Jak widzicie, zachwycają blaskiem i jedwabistością. Jestem baardzo zadowolona z tego dnia. 
Niestety na drugi dzień rano już były nie do użytku - tj. odrobinę nieświeże. Musiałam je związać :) 
Tak wyglądały od razu po umyciu i wysuszeniu: 



Na jednym ze zdjęć pokazałam mój busz babyhair. Bosko, nie? :) 


 _____________________
PS. Zapraszam na rozdanie do simplynailsdesign:
http://simplynailsdesign.blogspot.com/2015/11/christmas-candy-rozdanie.html
 

poniedziałek, 16 listopada 2015

Dzień dla włosów - niezbyt udany - 15.11.15 :) DdW #7

Tak. Niezbyt udany dzień dla włosów był taki, że nawet nie zrobiłam zdjęcia produktów, których użyłam. Trochę się wystraszyłam, bo włosy nie były takie, jakich sobie życzyłam.

Wykorzystałam w tym dniu:
- oliwkę dla niemowląt - nałożona na suche włosy, zawsze przynosiła dobry efekt na moich włosach, tym razem włosy były nieco strączkowate :P 
- oliwkę emulgowałam mieszanką maski Kallosa Bananowego i balsamu z pokrzywy Green Pharmacy, trzymałam kilka minut, następnie zmoczyłam całe włosy
- szampon Isana Oil Care - moc olejków, czyli ten żółty- dość dobrze czyszczący, przynajmniej tak mi się wcześniej wydawało :P niemniej jednak z oliwką sobie poradziłam, spłukałam
- maska TRESemme dla włosów słabych i łamiących się - dla ciekawskich, maska wygląda tak:
- potem wcierka Jantar - tradycyjnie psiknięta i wmasowana
- odżywka Gliss Kur w sprayu na długości całych włosów.

Włosy zostały wysuszone. Niestety niezbyt spodobał mi się efekt, na zdjęciu wyglądają ZNOŚNIE, ale w dotyku były jakieś klejące, śmiakie, owakie, nie takie jakie lubię! Były po prostu szorstkie. Nie chciały się ładnie układać i chwilę po wysuszeniu i robieniu zdjęć, związałam je w brzydkiego niby-koczka, nawet nie ślimaczka... Wściekłam się. Nie połączę już oliwki z tą maską, mimo że samodzielnie dają efekt wspaniały. 

Kilka zdjęć:





Wyglądają nieźle po uczesaniu xD Ale i tak nie jestem zadowolona, bo w dotyku nie są okej... :( Jeszcze przyszło mi do głowy, że może moje włosy wolą minimalizm? 


Makijaż z wykorzystaniem paletki Urban Decay - Naked 3

Przychodzę dziś po raz pierwszy z makijażem na moim blogu. Czemu po raz pierwszy? Prawdę mówiąc, nie umiem operować cieniami, trudno mi się było tego nauczyć, nie rozumiałam, jak wszyscy tak ładnie je rozcierają po powiece. Pierwszy raz udało mi się właśnie z tą paletką. 

No i oczywiście z pędzlami Hakuro. 
Przedstawiam Wam paletkę cieni Urban Decay - Naked 3!
 (źródło: urban-decay.pl)
Zdjęcie z internetu, bo własnego okazuje się, że nie zrobiłam, a trochę kiepskie światło. Rączki mnie świerzbią, żeby wstawić już ten post :P 

Wykonałam makijaż bardzo starannie, o ile pozwalała mi wiedza o tym, jak powinnam to zrobić. Mam nadzieję, że się nie ośmieszę. Choć mam i takie zdjęcia z moich poprzednich prób (tańszymi cieniami xD), które pokazują, dlaczego nie powinnam się stroić w ten sposób.

Paleta wygląda pięknie - prezentuje sobą 12 zmysłowych, czarujących odcieni, od brzoskwiniowych matów i blasków, do ciemnych brązów równie błyszczących oraz matowych. Jest też dobrze napigmentowana czerń, którą można zrobić fają kreskę. 

No nic, trochę mnie poniosło, ale eksperymentowałam przed randką. Udało się stworzyć coś, w czym mogę się pokazać. Źle nie było. :)




Jest jeszcze coś, czym się chciałam pochwalić :P A mianowicie - nowe okulary. Niestety wada mi się powiększyła, a ostatnio miałam problem z suchym okiem, przez co widziałam jak przez mgłę. Stąd decyzja o powrocie do noszenia okularów, jednak stare okulary już nie pasowały do mojej twarzy (były sprzed prawie 5 lat). Jestem z nich zadowolona, ale tylko i wyłącznie przy związanych włosach. :)

Ach tak. Cały makijaż został wykonany z wykorzystaniem:
- matująco-wygładzająca baza pod makijaż BeBeauty
- korektor Maybelline Affinitone
- podkład Loreal True Match
- brązowy cień do powiek by wypełnić brwi
- paletka Naked 3
- podkład Maybelline Affinitone ciemny odcień - do konturowania 
-  tusz do rzęs Essence multi action mascara 
- pomadka do ust Nivea Strawberry 
- bronzer W7 Honolulu
- pędzle Hakuro. 

To chyba wszystko. 
Jeśli mielibyście chęć, możecie dać lajka na moim fanpage, który właśnie założyłam :) 

https://www.facebook.com/befitandfancy/
 

piątek, 13 listopada 2015

Świąteczna wishlista i mój pomysł na prezent

Wyskakują mi co jakiś czas jakieś pomysły na prezenty świąteczne, a że ja jeszcze nie zarabiam, a bynajmniej nie pracuję, to wolę sobie zrobić swoją wishlistę, aż mi będzie przyjemniej w chwili beznadziejności. 


1. Portfel! Zdecydowanie mój portfel z housa , urodzinowy, jest już tak zmechacony, że chciałabym sobie sprawić nowy. Niekoniecznie taki ze zdjęcia, ale na pewno nie materiałowy. :) 
2. Szczotka Tangle Teezer - nie mam problemu ze splątanymi włosami, ani z ich rozczesywaniem, ale bardzo, bardzo ją chcę. Nie udaje mi się jej wygrać w żadnym rozdaniu, także dalej ląduje na mojej wishliście :D
3. Podkład! Może być Loreal True Match, bo bardzo go lubię, mam starą wersję, a wiem, że jest już na wykończeniu i całkiem możliwe, że zostanę na jakiś czas bez podkładu. Stypendium, nadchodź!!
4. Bronzer - aktualnie podbieram bronzer W7 od mamy, ale chciałabym mieć swój. Więc ląduje na wishliście.
5. Leginsy sportowe - koniecznie długie, na wczesnowiosenne bieganie. Mogą być te z Lidla, bo bardzo je lubię, są dobre jakościowo. 
6. Pomadki Golden Rose Velvet Matte - różne odcienie, bardzo lubię 07 i chciałabym spróbować też temu podobnych, minimum dwie :P
7. Maska Kallos Latte - gdy zamawiałam swoje poprzednie, na ezebrze nie było na stanie. Także również jest jako moje chciejstwo. 
8. Kosmetyki Balea - nie mam do nich dostępu stacjonarnie, nie widzi mi się kupowania przez allegro.Czyham aż ktoś mi je podaruje xD
9. Buty w stylu "timberlandki". Mogą być jakieś podróbeczki, ale generalnie to... bardzo mi się podoba ten krój. 

Dużo tego nie ma, a po podliczeniu w zaokrągleniu w górę, jesli miałabym to sobie sama kupić, to wyniesie mnie to:
30+30+40+15+50+20+10+?+90 = 240+? 
Znakiem zapytania są kosmetyki Balei. Nie wydałabym dużo, aczkolwiek... zawsze jest miło dostać. 

A jeśli chodzi o prezenty dla bliskich...
To jakiś czas temu zajrzałam do nowo otwartej mydlarni w moim mieście. Przepięknie pachnie już na wejściu, widziałam fantastycznie wyglądające i pięknie pachnące mydełka oraz szafy naturalnych kosmetyków. Wyglądało to bosko i jak tylko zdobędę środki, to wykupię im cały asortyment xD

Mydło można użyć do mycia się, ale można też postawić sobie w pokoju żeby ładnie pachniało i wyglądało. 

To chyba dziś na tyle. Wpadam w doła, dziewczyny. I to wcale nie jakiegoś jesiennego...


poniedziałek, 9 listopada 2015

Co dziwnego we mnie tkwi? 51 faktów o mnie

Hej! Naoglądałam się faktów o ludziach w internetach, a ja kiedyś zrobiłam taką listę (3 gimnazjum), mało tego było, teraz mogę tę listę zmodyfikować i coś dodać. Poprzednia lista - klik.

1. Urodziłam się dzień po walentynkach, moja młodsza siostra dzień przed, więc żadna z nas nie trafiła w ten magiczny dzień, ale i tak można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, dając mi jeden prezent na dwie okazje. 
2. Mam na imię Magdalena, w domu mówią do mnie pełnym imieniem, natomiast w szkole - zawsze Magda, bądź Madzia. Chyba nie poczuwają się do tego, że to dwa różne imiona. 
3. Kiedyś poznawałam dużo ludzi przez internet, przesiadywałam całe dnie i pół nocy, by z nimi rozmawiać, właściwie o wszystkim, nadal utrzymuję z niektórymi osobami kontakt (głównie poznanymi przez serwis Chomikuj), ale skończyło się takie poznawanie odkąd zaczęłam wirtualny związek ze swoim chłopakiem (tylko rok starszym), który wymagał ode mnie odpisywania na wiadomość w czasie krótszym niż 1 minuta. 
4. W takim związku, z różnymi problemami, widząc się raptem 5 razy, wytrzymałam prawie 3 lata, myślałam, że się świetnie dogadujemy, ale... to było zaślepienie i obawa, że nikt inny mnie nie zechce. Co więcej, ten związek bardzo zmniejszył moje horyzonty, teraz mi zdecydowanie lepiej.
5. Miałam podejrzenie astmy, ale sport chyba mnie wyleczył. 
6. Nigdy nie lubiłam biegać, może inaczej to określę - nie umiałam. Nie umiałam dostosować oddechu do tempa, nie umiałam ocenić swoich możliwości. 
7. A więc moim marzeniem było umieć biegać.
8. Marzenie to spełniłam w sierpniu 2015. Teraz umiem przebiec 5km bez zatrzymania się, gdzie kiedyś 100m było wyczynem. Nauka zajęła mi około 40 dni.
9. W 3 gimnazjum grałam w siatkówkę, zawsze w pierwszym składzie, potrafiłam swoim serwem zdobyć 11 punktów z rzędu w meczu. 
10. Kiedy grałam w siatkówkę, mimo że popełniłam błąd sama, lubiłam złożyć na kogoś innego.
11. Dlatego nie gram już w siatkówkę, polubiłam sporty indywidualne - biegam, ćwiczę w domu (od września 2013) i...
12. Jestem kulomiotką. Kula waży 4kg. Wyobraźcie sobie trzymać przy szyi 4kg cukru i pchnąć nimi przed siebie :P

13. Całe życie usiłuję schudnąć, a tylko tyję xD Przez 2 lata technikum przytyłam 15kg i jestem/byłam w najwyższym stadium mojej wagi, aleee przez ostatni miesiąc schudłam 5kg <3
14. Dzięki pchnięciu kulą nauczyłam się czystej, zdrowej rywalizacji, nie zazdroszczę sukcesów, ale staram się wypracować coś sama.
15. Jeśli czegoś nie umiem, strasznie się wściekam. Lubię wszystko umieć, wszystko wiedzieć.
16. Pisałam kiedyś fanfiction Zmierzchu, własne opowiadania. Kiedyś chciałabym wydać książkę.
17. Kiedyś piłam ze szklanki tylko raz, dziś potrafię wymieniać jedną szklankę z biurka co 2-3 dni, myć ją i od nowa. Nie mogę się tego oduczyć.
18. Wychodzę z założenia, że lepiej nie zakochiwać się w pięknych panach z okładki. Lepiej zakochać się w takim przeciętnym, normalnym, ludzkim facecie, polubić jego wady czy jakieś blizny, i mieć pewność, że będzie tylko twój, bo na starość i tak wszyscy będziemy brzydcy, ze zmarszczkami, a najważniejsze jest to, czy istnieje między dwojgiem ludzi dobra nić porozumienia.
19. Nadal lubię sobie posłuchać disco polo, popodskakiwać do dzikich rytmów, nie ograniczam się tylko do jednego typu muzyki. 
20. Lubię śpiewać, wiecznie coś mamroczę pod nosem.
21. Kiedyś śpiewałam w chórze i umiem śpiewać przeponą :P 
22. Podziwiam wszystkie osoby, które umieją pięknie rysować (w każdym razie, lepiej niż ja). 
23. Kiedyś stroniłam od ludzi w rzeczywistości, dojrzałam dużo szybciej od moich rówieśników, aktualnie lubię towarzystwo 36,6* obok mnie.
24. Poszłam do Technikum Cyfrowych Procesów Graficznych, bo pasjonowałam się grafiką, tymczasem po ponad 2 latach nadal umiem tyle, ile sama się nauczyłam w tej kwestii, nauczyłam się jak składać książki (i inne publikacje), jak stworzyć makietę ulotki, a aktualnie uczę się projektowania stron internetowych (HTML i CSS), czego absolutnie nigdy nie chciałam! Dowiedziałam się o tym w drugiej klasie, świetnie, prawda? :( Za późno, żeby zmienić kierunek nauczania w szkole średniej. 
25. Moją pierwszą kwalifikację, tj. A.54 Przygotowywanie materiałów do druku zdałam, mając 78% z części teoretycznej i 95% z części praktycznej, za 1 razem. Excellent.
26. Mam dwa przedmioty rozszerzone - matematykę i angielski. Przez 2 lata miałam słabą matmę, słabą nauczycielkę (z iście matematycznym nazwiskiem xD) i jechałam na 2 i 3, płacząc przy nauce na sprawdzian, a teraz bez większego wysiłku mam same 4 i 5. Z angielskiego natomiast mam od początku wspaniałą panią profesor, mam 5 i zamierzam zdawać rozszerzoną maturę z angielskiego.
27. Gdy byłam dzieckiem, małą dziewczynką, bawiłam się samochodzikami, a nie lalkami xD
28. Lubię starą muzykę, taką z lat 70-80. Są dużo głębsze niż Niki Mintaj.
29. Mam kartę motorowerową (jeździłam starym 2biegowym Rometem i jeżdżę dalej skuterem). Kiedyś chciałabym jeździć motocyklem, jednak przeraża mnie to troszkę.
30. Zdałam egzamin na prawo jazdy za 1 razem.
31. Bałabym się pojechać do dużego miasta, prowadząc auto. 
32. Obawiam się chodzić sama w nowe miejsca, boję się, że się zgubię. Boję się też jeździć autobusami/tramwajami w dużych miastach. Możliwe, że jest to związane z dużą chęcią bycia ciągle obok jakiegoś człowieka, niekoniecznie obcego.
33. Jeśli śpię długo (10h) to chce mi się bardziej spać, niż wtedy, gdy śpię np. 2h.
34. Uwielbiam oglądać seriale - Supernatural, Vampire Diaries, Doctor Who... itp. 
35. Nie jestem na czasie z nowościami kinowymi, nie przywykłam do chodzenia do kina.
36. Nie oglądałam żadnej części "Szybkich i Wściekłych" ani Jamesa Bonda.
37. Uwielbiam kabarety i dowcipy z nutką czarnego humoru.
38. Wciąż boję się ciemności.
39. Nie lubię gdy ktoś kłamie. Bardzo ciężko zdobyć moje zaufanie po czymś takim.
40. Dlaczego założyłam bloga? Bo natrafiłam na rozdania, zauważyłam, że można coś wygrać, ale przy czytaniu tych rozdaniowych blogów, pokusiło mnie do założenia swojego kosmetycznego, i tak od 3 miesięcy (około) publikuję sobie pościki i posty na moim blogu, bo mnie to naprawdę wciągnęło, a ostatnie $$$ z mojego zeszłorocznego stypendium poszły właśnie na kosmetyki. 
41. Uwielbiam dostawać prezenty.
42. Uwielbiam dawać prezenty, dlatego jak dostanę stypendium, to chcę zrobić na blogu rozdanio-konkurs.
43. W lutym 2015 roku straciłam połowę włosów. Ze stresu.
44. Mam dwa psy - Tosię i Rambo. Tosia śpi ze mną w łóżku i zachowuje się jak małe dziecko :) 

45. Gdy już usłyszę jakąś piosenkę i przypadnie mi do gustu, potrafię ją włączyć na zapętlanie i odtwarzać po 200-300 razy pod rząd.
46. Jestem fanką Eminema, ogarnia mnie zachwyt nad jego szybkim rapowaniem.
47. Maluję paznokcie bardzo często, czasem codziennie.
48. Biorę udział w wielu konkursach, przedmiotowych niekoniecznie, ale związanych z samorozwojem.
49. W zeszłym roku szkolnym (2014/2015) byłam stypendystką starosty.
50. W roku szkolnym 2015/2016 jestem stypendystką premiera. 
51. Moja najniższa średnia końcowo - roczna, licząc od 4 klasy podstawówki (zaczęły się oceny 1-6) do 2 klasy technikum włącznie to 5.00. 


To na tyle, póki co. :) 51 faktów, może ciekawych, może nie, ale mam wenę na więcej i zdecydowanie kiedyś je opiszę. Z czymś macie podobnie? :P 


sobota, 7 listopada 2015

L'biotica Biovax - maska do włosów suchych i zniszczonych | recenzja

Dziś chciałabym Wam przedstawić maskę do włosów suchych i zniszczonych L'biotica Biovax, jest to intensywnie regenerująca maseczka, która... No właśnie, działa czy nie działa?
Maskę znajdziemy w plastikowym opakowaniu, bardzo poręcznym, w kolorze białym. Wieczko jest przyczepione do całości i nie ma problemu z jego zagubieniem. W dodatku opakowanie ma stonowaną grafikę, tekst jest umieszczony czytelnie, prostą czcionką. Etykieta nie przytłacza, każdy znajdzie tam wszystkie niezbędne informacje. 
Maska pachnie chemicznie - to chyba nic dziwnego. Ale nie jest to zapach duszący, delikatny, nawet przyjemny. Z tego co zauważyłam, po zmyciu z włosów zapach jest wyczuwalny tylko kilka minut. 
Konsystencja maski jest idealna. Nie spływała z dłoni, bez problemu można ją szybko nałożyć na całą długość włosów jak i na skalp. Kolor maski jest bladoróżowy, ale na zdjęciu poniżej ze względu na oświetlenie wyszedł biały :D
Produkt jest wydajny, jak na moje włosy. Na długie włosy do pasa myślę, że maska wystarczyłaby na około 20 użyć w trybie oszczędnym. Ja na swoje włosy do połowy pleców, a teraz za ramiona, używałam maski już grubo ponad 20 razy i maski pozostało w opakowaniu wciąż około 3/7 :) To dużo.




Moja opinia będzie bardzo, bardzo prosta w przekazie. Maskę przyjemnie się używa, przyjemnie się spłukuje, nie ma problemu z zamknięciem pojemniczka nawet łapkami ubrudzonymi w masce tuż po jej nałożeniu. 
Ja stosowałam produkt, wmasowując przez chwilę w skórę głowy oraz nakładając na włosy po długości. Wiązałam je gumką-sprężynką w koczka ślimaczka, zakładałam czepek foliowy, który zatrzymywał ciepło, i tak chodziłam z maską - 10 min, 20 min, 30 min, zdarzało się, że nawet 60m, bo gdzieś się zagapiłam. Po każdym czasie włosy wygladały inaczej, a te 15 min podane przez producenta to naprawdę za mało dla moich włosów, żeby coś poczuły. Zdecydowanie wolały dłużej pławić się w miękkości Biovaxu. 
Fakt jest taki, że mam wrażenie, iż ta maska pomogła odbić moim włosom i sprawiła, że zaczęły bujnie rosnąć, przyśpieszyły wzrost, wspomagane tą maską i wcierką Jantar. W dodatku po każdym użyciu widać, że włosy są pełne blasku, miękkie, jedwabiste i bardzo wdzięczne za użycie maski. Bardzo się z nią polubiłam, staram się ją używać oszczędnie, zamiennie z innymi maskami, ale ta wciąż nie zawodzi i zawsze przynosi rewelacyjny efekt. 

Efekt na włosach możecie zobaczyć w poście Dzień dla włosów #6
18zł/250ml
5/5 :)

Czy używałaś tej maski? Jesli tak, to jak się u Ciebie sprawdziła? :) 

czwartek, 5 listopada 2015

Sportowe podsumowanie miesiąca - piździernik 2015

W tym miesiącu poszło mi całkiem nieźle, jednak w ostatnim tygodniu zaskoczyła mnie choroba po cudownym bieganiu :D Do tej pory mnie trzyma, mówię nosem i ogółem, to nie za przyjemnie jest.

Do sedna - udało mi się wytrwać 20 dni bez słodyczy, zdrowo się odżywiając, no i 21 dnia zjadłam urodzinową pizzę z przyjaciółką :) I dziś znowu wracam na dobrą drogę :) 

Piździernik w Endomondo wygląda tak:
Bieganie - 11 razy
Skalpel, wpisany jako trening obwodowy - 7 razy
Chodzenie - 4 razy
Siatkówka - 2 razy 
Ostatni tydzień jest baaardzo ubogi, no 31 w sobotę jeszcze ćwiczyłam, ale zapomniałam wpisać :D 

Rozkład czas/kcal/%udział przedstawiaj się następująco:
Padł też rekord życiowy - udało mi się przebiec 1km w 8:31 :) Naprawdę zapierdzielałam, aż sama się sobie zdziwiłam i nie miałam zadyszki. Uwielbiam ten fakt. 

Reasumując: źle nie było, ale też żadnej rewelacji. Cały listopad mam praktyki, nie mam szkoły, więc myślę, że ćwiczenia będą częstsze i bardziej regularne niż w październiku. Wiem, że jestem na dobrej drodze. Na sam koniec troszkę motywacji z internetów:


Oczywiście to żart- po 18 nie należy jeść tylko wtedy, jeśli chodzisz spać o 20 :)