poniedziałek, 2 listopada 2015

Dzień dla Włosów #6 1.11.15

A więc poeksperymentowałam trochę. Tego dnia użyłam dwóch masek! Sama się sobie zdziwiłam, bo nie chciało mi się potem mordować z olejem, ale efekt był niespodziewanie fajny.

Do pielęgnacji włosów w niedzielę wykorzystałam:
  • maska Kallos Keratin - nałożona na suche włosy na 30 min przed ich myciem, w dość dużej ilości, założony czepek i ogrzane suszarką
  • szampon Head&Shoulders - pachnie niezwykle orzeźwiająco i świetnie myje, nie wysusza, po umyciu włosów wyczuwalna byla dalej gładkość włosów po masce
  • maska L'biotica Biovax do włosów suchych i zniszczonych - nałożyłam po lekkim osuszeniu włosów ręcznikiem, również na skalp - recenzja maski oczywiście pojawi się w niedalekiej przyszłości
  • wcierka Jantar w atomizerze wmasowana w całą skórę głowy
A jak efekty? Zamieszczam kilka zdjęć:




Rosną jak na drożdżach, nie? :) Znowu wyszły różne kolory. Włosy po takim spa były niesamowicie gładkie i miękkie, samoistnie się układały, nie wywijały, co prawda wysuszone na szczotce, ale i tak końce lekko się zaokrągliły :P 
Przyrost od obcięcia na koniec sierpnia wynosi myślę już ze 4cm :)

6 komentarzy :

  1. To to jeszcze minimalizm jest :P ale ładnie włosi wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie dla moich włosów minimalizm to już spa poziom hard :D

      Usuń
  2. Dawno nie używałam Head'n'Shoulders, bo zawsze jakoś za mocno mył mi włosy, ale u Ciebie po całej tej pielęgnacji włosy wyglądają naprawdę świetnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja po h&s mam bardzo sianowate włosy :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię tego Biovaxa :) Śliczne włoski :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja również zrezygnowałam z Head Shoulders, nie załuję. Miałam wrażenie że to mocny szampon i wolę chociażby bardziej lekkie Schaumy albo Kallosa.

    OdpowiedzUsuń

Skomentuj, nie odgryzę Ci palca :)