piątek, 29 stycznia 2016

Ostatnie nowości - zakupy, wygrane, prezenty, testy - DUŻO!

Hej ho! Dawno nie pokazywałam, co kupuję, ale zawsze trafiały się jakieś drobne drobiazgi :)  

Tym razem postaram się skupić większość rzeczy zakupionych od ostatniego postu nowościowego w jednym zdjęciu. 
Zacznijmy od zakupów, które tu i tam kupowane, no i się nazbierało.
1. Maska Kallos - Caviar - Drogeria Natura, ok 11zł
2. Terapeutyczny płyn do higieny intymnej Lirene - Natura, ok 10zł
3. Odżywka do włosów BeBeauty z keratyną - Biedronka, 5zł
4. Mydło w płynie Isana wersja limitowana - kupione były 2 opakowania z pompką i 4 wkłady takie jak na zdjęciu, ale pokazuję tylko jeden :D - Rossman, ok 3-4zł
5. Maska Alterra - granat - Rossman, ok 5zł
6. Maska Dziegciowa Bania Agafia - apteka, 6,49zł
7. Krem nawilżający Alantan Plus - wyłapany na którymś blogu, błyskawicznie nawilża, dobry zarówno do twarzy jak i do reszty ciała - apteka, 7zł
8. Duet Pantene - Aqua Light - szampon i odżywka - Kaufland, 6zł
9. Czarna Glinka z kamczatki - apteka, 5zł
10. Płyn micelarny Ziaja - Natura, 5zł 
11. Płyn micelarny do skóry wrażliwej Marion - Natura, 5zł
12. Suchy szampon Batiste Cherry oraz gratis mini wersja Batiste XXL volume - Natura, 11zł
13. Intensywnie nawilżający krem do rąk Evree - Natura, 6,50zł
14.Podkład Rimmel Match Perfection - on się tu zaplątał, był już pokazywany wcześniej :P 
15. Trzy pomadki - jedną tylko kupiłam, Golden Rose matowa nr 28 - soczysty fiolet, a dwie pozostałe to są testety - były nowe, dostałam je w gratisie od sprzedawcy z allegro, który opierdzielał się z wysyłką - Golden Rose nr 124 oraz HEAN odcien 12 margaretka. 
16. Poza zdjęciem - szampon Alterra kofeinowy :) 
17. Ta czerwona maska - maska TRESemme Keratynowa - akurat jej nie kupiłam, ale dostałam od przyjaciółki, ale zaplątała się na zdjęciu :D 


Następna część to ogrom prezentów, które dostałam pod choinkę. No cóż, dawno miałam wstawić o tym osobny post, ale jakoś zawsze miałam coś doz robienia i do napisania, dlatego wszystko wrzucę w jednym poście :) 

 Zestaw od koleżanki - woda toaletowa oraz kulka-dezodorant.
 Jeden z zestawów od rodziców - Ziaja Kozie Mleko
 Szczotka TT od ciotki ;)
 Nowa czapa od mamy :)
 Naszyjnik od przyjaciółki :)
 Słuchawki od wuja :)
 Drugi zestaw od rodziców, tym razem Nivea - kulka, żel pod prysznic, szampon i odżywka
Cudowny portfel od przyjaciółki :) 
A, i  gość specjalny - miś Onufry od mojego faceta :) 



Kolejna część to wygrane z rozdań i konkursów

1) Wygrana w konkursie u Świat Lyll :) Cudowna paczuszka ze wszystkim, co się przyda. 
- pilniczek banan w serduszka - fajny, słodki :) lubię takie drobiazki
- gąbeczki lateksowe do gradientów - wyszło dopiero za drugim podejściem, ale miodzio!
- paletka Lovely Nude make up kit - super paletka, bardzo podstawowa, idealna do smokey
- tasiemki do zdobień paznokci - te, które miałam, są tylko cienkie i przydadzą sie inne kolory
- czerwona bransoletka-gumka - Kamila napisała, ze to gumka w typie invisibobble, ale to nie BYŁA gumka, bo porwała się od razu przy nakładaniu na włosy :( pękła po prostu :(
- miniaturka bananowego żelu pod prysznic The Zesty Collection - pachnie bosko i szkoda zużywać :P
- Isana - natychmiastowa odzywka z jedwabiem - jeszcze nie testowana :D
- Timotei - miniaturka szamponu w słodkiej buteleczce :)
- patyczki bambusowe do odsuwania skórek
- baza peel-of na skórki - bardzo przydatne! 
- podkład Eveline Matt - świetny podkład, ale za ciemny, szukam go gdzieś stacjonarnie, ale nie widzę, wie ktoś gdzie jest dostępny?
- 3 lakiery do paznokci - jeden z Editt, drugi od Miss Sporty, trzeci od Sally Hansen - wszystkie odpryskują przed upłynięciem 24h nawet z topem, a mialam dobre doświadczenia z SH, wielka szkoda, może po prostu nie umiem ich używać.. :(
- naklejeczki 3D na paznokcie 
- Perfecta, owocowe serum do twarzy
- próbeczki

Ze wszystkiego jestem bardzo zadowolona, bardzo lubię takie maleństwa :) 

2) Kolejny konkurs wygrałam u tej pani: KLIK, ale minęły już 3 tygodnie odkąd wysłałam mailem dane do wysyłki, i ani widu ani słychu jeszcze więc grzecznie czekam :D

3) Wygrana w rozdaniu u Kosmetyki Panny Joanny :)

 To już chyba na farcie, bo poprzednia zwyciężczyni się nie zgłosiła i zostałam wylosowana ja. Dostałam komplet kosmetyków od Wax. Są cudowne, zastanawiałam się, czy nie kupić, ale dobrze, że nie kupiłam, bo wygrałam, i będę chciała w przyszłości spróbować innych wersji.
- szampon głęboko oczyszczający do każdego koloru włosów, do używania przed maskami - szampon cudownie pachnie, i wystarczy jego niewielka ilość, by wytworzyć dostateczną ilość piany do umycia skalpu i włosów
- maska Colour Care z keratyną, kawą, henną, pantenolem i skrzypem polnym - świetna, brązowa maska, troszkę przyciemnia kolor włosów, ale jest to tak nieznacząca zmiana, że tylko ja to widzę, no i jest krótkotrwała, włosy po użyciu tego kompletu prezentują się cudownie - CAŁY POST z DNIA DLA WŁOSÓW 

Kolejna rzecz - test kosmetyków Esentire

Pewnego dnia wyhaczyłam post Magdy z bloga madziatestuje. Wypełnilyśmy ankietę przed testowaniem, dostałam 2 komplety - dla mnie i dla partnerki w testowaniu, u mnie jest to przyjaciółka.
Kremy będziemy testować od 1 lutego przez cały miesiąc, wypełnimy ankiety po 2 tygodniach stosowania i po miesiącu. 
Kremy dotarły w opływającym luksusem pudełku.

Pudełeczko sobie zostawiam, przyda się na inny prezent bądź po prostu dla ozdoby w pokoju :) 
A co dostałam? A no podwójny zestaw kremów:
- Organic Ocean Bio -Marine Technology - Anti Aging krem pod oczy 30ml
- Organic Ocean Bio-Marine Technology - Anti Aging krem na dzień 50ml
- Organic Ocean Bio-Marine Technology - Anti Aging krem na noc 50ml :)
Pudełka jak i same słoiczki kosmetyków wyglądają bardzo ładnie. Zresztą to jest marka ze średniej półki cenowej - każdy z nich kosztuje około 50zł :)
A tak się prezentują opakowania:

No i to na tyle, trochę się tego nazbierało i każdemu, kto przebrnął przez tego posta, serdecznie gratuluję :D Jeśli chodzi o najbliższe plany, no to zamierzam dokupić jeszcze zapasik szamponów Batiste, miniaturki też mi się przydadzą :) 

Buziaki, 


niedziela, 24 stycznia 2016

Projekt makijażowy | Inspiracja - Celebryta - Kim Kardiashian | Tydzień 2

Pora na makijaż z tygodnia 2 - każda z nas wybrała celebrytę, którego/której makijażem się zainspiruje. Na youtube jest wiele tutoriali, więc to dość proste. Albo tak się tylko wydaje :)


U mnie trafiło na makijaż a'la Kim Kardashian. Jak wyszło? Tym razem nie będe pokazywać wszystkiego krok po kroku, bo zeszłoby mi się wieki z opisaniem każdej warstwi szpachli, którą nałożyłam na twarz. Bo chodziło głównie o to, żeby pobawić się w konturowanie, inspirując się ilością gładzi szpachlowej na twarzy Kardashianki :D

To, czego użyłam:


  • baza pod makijaż Bell  neutralizująca zaczerwienienia 
  • podkład Rimmel Match Perfection - jednak ten podkład jest mało kryjący i trzeba było rozjaśnić trójkąty wzdłuż nosa i pod oczami podkładem:
  • Loreal True Match nr N1
  • korektor Maybelline Affinitone odcień 03 Sand 
  • paletka korektorów Ushas 
  • podkład Maybelline Affinitone jako bronzer, w odcieniu 30 Sand Beige
  • paletka korektorów W7 Hide 'n'Seek
  • puder transparentny QUIZ
  • rozświetlacz The Balm Mary-Lou Manizer
  • bronzer W7 Honolulu
  • żel do brwi W7
  • kredki matowe Golden Rose nr 10 i 12, rozjaśnione podkładem Loreal
  • tusz do rzęs Avon Big&Darling 
  • paletki cieni: MakeUp Academy Undressed, oraz Lovely nude make up kit ;)
Efekt tym razem nie jest powórnywany przed/po, ale można porównać do reszty makijaży, bardziej naturalnych. Po nałożeniu wieeeelu warstw tapety, korektorów, szpachli... Na wadze przybyło 10kg :D




Oto odnośniki do makijażu pozostałych dziewczyn biorących udział w projekcie:


Przypominam o rozdaniu, odnośnik w lewej kolumnie strony :)

czwartek, 21 stycznia 2016

Avon Planet Spa - głęboko oczyszczająca maseczka błotna | Recenzja

Witam :) Dziś wpadam z recenzją sympatycznej, nieco mazistej maski do twarzy, Avon Planet Spa. 


Produkt

Produkt to głęboko oczyszczająca maseczka błotna z minerałami z Morza Martwego. 

Opakowanie

Opakowanie tubka zawiera 75ml maski. Zamykane jest na "klik", jednak może być z nim problem po zabrudzeniu zamknięcia zaschniętą maską. Tubka jest miękka i nie powinno być problemu z wydobyciem reszty produktu.

Zapach

 Maska ma delikatny zapach, jak dla mnie pachnie błotem. 

Wydajność

 Niewielką ilością maski można pokryć całą twarz, w zależności od tego jak grubą chcemy warstwę, na tyle może nam ta maska wystarczyć. Nawet cienka warstwa już sobie radzi z oczyszczaniem.

Od producenta:

Pochłania nadmiar sebum, zmniejsza widoczność porów, pozostawiając skórę miękką, gładką i promienną.

Sposób użycia

Nałożyć na sórę twarzy. Pozostawić na 8-10 minut, dokładnie spłukać. Stosować 2-3 razy w tygodniu.

Skład

Aqua, Kaolin, Glycerin, Bentonite, Alcohol denat, Cutylene Glycol, Talc, Dipropylene Glycol, Stearyl Alcohol, Glyceryl Stearate SE, Behenyl Disodium Edta, Zinc Oxide, Pafum, Sea Salt, Silt, CI 77891 CI 77491, CI77492, CI 77007. 

Cena

Ok 20zł/75ml

Moja opinia

Maseczkę pora rozliczyć z obietnic producenta - maseczka idealnie pochłania nadmiar sebum, a przy tym pozostawia skórę twarzy gładką i świeżą na dłużej. Odrobinę zmniejsza widoczność porów, oczywiście tak do końca dnia. Skóra mimo użycia tak dobrze oczyszczającej maski, nie ściaga skóry i nie wysusza. Produkt nie jest po to, by go używać regularnie, bo po używaniu jej regularnie, nie zauważyłam poprawy w wyglądzie cery, cały czas efekt był taki sam - mniej tłusta skóra, lekko zamaskowane pory, ale były to efekty doraźne. Na dłuższą metę nie ma co liczyć na spektakularny sukces. Pragnę też napomknąć, że w chwilach, kiedy moja tłusta cera jest bardzo podrażniona, boję się stosować tej maski, ponieważ zwyczajnie piecze. 

Ocena

4/5
Zapraszam na rozdanie, klik tu:
PS. Coś mi blogger zepsuł post. Poprawię jak tylko zacznie wszystko działać jak trzeba.

niedziela, 17 stycznia 2016

Dzień dla Włosów - DdW #13 | Alterra, Kallos, Marion

Dzień dla włosów nr 13, z datą 16.01.2016. Mimo że trzynastka, to nie pechowa, bo kolejny zestaw minimalistyczny zdał egzamin bardzo dobrze. 

A kolejna dobra wiadomośc jest taka, że zakupiłam ostatnio olej kokosowy (w kauflandzie za 9,99!) i na próbę dałam go na włosy w minimalnej ilości, i zadziałało to nawet fajnie na włosy, także na następny dzień dla włosów, który opublikuję, pokuszę się o maksymalizm dla moich włosów. 

Teraz, co użyłam:


  • szampon Alterra Koffein-Shampoo - szampon z biotyną i kofeiną, oczyszczający - nie wysusza włosów, nie robi puchu, świetnie sprawdza się na włosach solo. 
  • maska Kallos Cherry - świetna maska, pięknie pachnie i włosy są po niej całkiem okej, lejące, gładka jest struktura włosa, ale włosy jako całość nie układają się w gładką taflę. Trzymałam ją okolo 30 minut pod czepkiem termicznym.
  • mleczko prostujące włosy Marion Hairline - mleczko, które ma za zadanie prostować oraz zapewnić ochronę termiczną naszym włosom, sprawuje się świetnie. 
  • włosy następnie wysuszyłam ciepłym nawiewem na okrągłej szczotce.
Koniec końców, włosy są zadowolone, więc i ja jestem zadowolona. Wszystko zadziałało jak trzeba. Nie ma puchu, jest blask, jest uwydatniony mój kolor, są proste! Zadanie wykonane :) 



Podsumowując, 

włosy wyglądają na zdrowe, sa pokryte ochronną powłoką z maski, a także wyprostowane mleczkiem z Mariona, końcówki wydają się być jakieś zniszczone i mieć inny kolor, ale to nie dziwne, ciągle odrastają mi różnokolorowe włosy, a przecież obcięłam już całe farbowane włosy... :) 
Błyszczą się, lekko się rozczesują i fajnie, naturalnie układają. Jestem usatysfakcjonowana tym dniem i z przekonaniem oceniam ten dzień na 5. 




sobota, 16 stycznia 2016

Żel oczyszczający Tołpa & Żel oczyszczający BeBeauty | Porównanie

Czym różni się żel Tołpy od popularnego żelu z Biedronki? Gdzieś zauważyłam w Internetach czyjąś wypowiedź, że oba produkty wyprodukowane są przez jeden i ten sam koncern kosmetyczny.

W czym się różnią? Weźmy pod lupę najpierw ten droższy produkt, czyli:

Tołpa, green, oczyszczanie, łagodny żel do mycia twarzy i oczu

Ten żel kupiłam jako pierwszy w Biedronce za 9,90, w Rossmannie i Naturze czy innych drogeriach, cena waha się w przedziale 15-18zł. 
Opakowanie: Plastikowa tubka ma ciekawy design, chaberek, klasyczne kolory dla tej marki. Wygodne zamknięcie, takie samo w przypadku obu żeli.
Konsystencja: Konsystencja jest żelowa, jak na żel przystało. Otworek w opakowaniu jest dopasowany do ilości, jaką potrzebujemy wycisnąć.
Wydajność: Żel jest mało wydajny, lubię intensywną pielęgnację, toteż sporo tego kosmetyku lądowało na mojej twarzy, poza tym producent mówi, że można nim zmywać makijaż, co absolutnie nie jest przeznaczeniem tego żelu, można zużyć i pół tubki, a płyn micelarny i tak dalej będzie miał co zmywać. Także żel jest średnio wydajny.
Skuteczność: Tak ja napisałam wyżej, nie nadaje się dla mnie do demakijażu twarzy i oczu... Tusz bardzo ciężko zmyć. 
Zapach i kolor: Kolor ma lekko żółtawy, natomiast pachnie ziołami, może troszkę zalatuje męskimi perfumami. Zapach nie drażni, a żółty kolor żelu widoczny jest na zdjęciach (na dnie!).
"ŁAGODNY"? - Owszem, wszak zrobiony jest z samych naturalności. Nie podrażnia, nie wysusza, nie ma w składzie mocniejszych detergentów, prawie w ogóle się nie pieni, więc to naprawdę pianka. Łagodzi wcześniej powstałe podrażnienia i przywraca świeżość skórze. Przyjemnie go używać.

Poniżej trochę fotek tuby i informacji w nich zawartych:



Następnie drugi gość programu, czyli;

Be Beauty, Nawilżający żel micelarny 2w1

Ten kupiłam jako drugi, zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami, które zasypywały mnie zewsząd. Kupiony również w Biedronce, ale pochodzi już z tej biedronkowej marki. (Swoją drogą, ciekawe ile biedronek musieli "zużyć" żeby wyprodukować żel xD). Żel ma za zadanie nawilżać, a przede wszystkim: 
  • usuwać makijaż
  • odświeżać i oczyszczać
  • koić podrażnienia
Pod tymi wszystkimi względami nie jest różny od tołpy, wręcz przeciwnie - w tych samych warunkach zachowuje się tak samo. 
Opakowanie: Biało-niebieska tuba, tym razem nieprzezroczysta, z takim samym zamknięciem typu "klik". Otworek również dopasowany do ilości żelu, jaki chcemy wydostać.
 Konsystencja: Oczywiście żelowa, nie wylewa się, wszystko jest okej. Współpracuje bezproblemowo.
Wydajność: Tak samo wydajny jak tołpa. Tołpy używałam około 1,5 miesiąca przy bardzo oszczędnym dozowaniu, ten już miesiąc i jest na pewno ponad połowa produktu.
Skuteczność: Zdaje egzamin pod względem oczyszczania twarzy z zanieczyszczeń, ale tak jak tołpa, ma problem z makijażem. Nie ma bata, żeby zmył tusz do rzęs.
Zapach i kolor: Zapach neutralny, właściwie prawie go nie ma, ale jednak jest zdecydowanie bardziej kobiecy niż tołpa. Koloru brak, żel przezroczysty.
 "ŁAGODNY"? Owszem, nie podrażnia i koi podrażnioną wcześniej już skórę. Uspokaja ją i baaardzo delikatnie oczyszcza, ale raczej z dziennych osadów, aniżeli z make-up.

Trochę informacji na zdjęciach: 


Porównajmy też składy oby produktów: 

Jeszcze szybkie porównanie producentów:

Podsumowanie: 

Oba produkty są tej samej jakości, są nawet produkowane przez te same koncerny... Czym więc się różnią? Delikatnymi zmianami w składzie oraz ceną. 
Po poznaniu się z BeBeauty, chyba nie wrócę już do tołpy. :) Bardzo polubiłam się z moim niebieskim przyjacielem. 

A Ty, którego używasz? :)
Kliknij niżej!

http://kegerator.pl/
Przypominam też o rozdaniu trwającym na blogu:
http://befitandfancy.blogspot.com/2015/12/rozdanie-do-1502.html

czwartek, 14 stycznia 2016

Sportowe podsumowanie | Grudzień

Grudzień nie obfitował zbytnio w codzienną aktywność fizyczną i ciężko było z różnych powodów, głównie lenistwa i nacisku na naukę.

Niemniej jednak treningów było całkiem sporo, i dalej truchtałam sobie w miejscu, oglądając serial. 
Nawet udało mi się pobiegać, korzystając z nielicznych ciepłych dni, a właściwie to dwa razy. Było wtedy cieplej niż w październiku, więc przemiło. Jednak nie ćwiczyłam w grudniu tyle, ile chciałam. A nawet wyszło mniej niż w listopadzie. Mam nadzieję, że w styczniu uda się troszkę więcej, choć pod koniec semestru nie liczyłabym na to :D

 Troszkę statystyk:

 Kilometry zrobiły się z biegania, czas wyniknął z ćwiczenia po 40 min w domu. 
 Na nowy rok zapowiedziałam większą swoją aktywność, była mała przerwa, ale już jest o nieeebo lepiej, bo w samym styczniu nie odpuszczę na pewno! Mam nadzieję, że wytrwam te obowiązkowe 21 dni. 


Kalendarz endomondo z treningami:

No i chyba marnie też było z dietą, bo poszalałam z kcal. 
Podsumowując jednozdaniowo cały rok: było nieźle, ale gorzej niż rok temu. Choć rok temu w grudniu w życiu nie przebiegłabym nawet 100metrów, a tu... 7km :D



Styczeń, bądź dla mnie dobry.
:)
W końcu zaczynamy siłownię i powrót do treningów w szkole.


poniedziałek, 11 stycznia 2016

Dzień dla włosów DdW #12 | próba Wax Pilomax

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że próba zestawu od Wax Pilomax przeprowadzona została przez 3 dni z rzędu, z uwagi na moją niepewność co do jej prawdziwego działania.

Zestaw kosmetyków Wax wygrałam na blogu Kosmetyki Panny Joanny, ku mojej uciesze, był to szampon głęboko oczyszczający z maską dla włosów zniszczonych, to nic, że do farbowanych i ciemnych, podjęłam ryzyko testu owego zestawu na moich włosach. Czy dobrze zrobiłam? Dziś właśnie Wam to przedstawię.

Najpierw pochwalę się zdjęciem mojego zestawu:
1) Szampon głęboko oczyszczający Pure Wax
2) Maska regenerująca Colour Care Wax

Próby odbywały się od piątku, czyli piątek, sobota i niedziela. 
Włosy dalej odwdzięczają się swoim nienagannym stanem za używanie minimalnej ilości kosmetyków. Na szczęście nie mam jakiegoś zapasu olejów, więc nie żal mi, że się zepsują. Znów zabawa z olejami zacznie się, gdy będę na tyle odważna, żeby zaryzykować :) 

A więc startujemy. 
Piątek! 
                                   
Sobota!

  

I Niedziela wreszcie! :) 

Podsumowanie: Nie mam pojęcia, którego dnia wyglądają najlepiej, ale każdego dnia mi się podobały, mimo że w sobotę nie wyszły zbyt korzystne zdjęcia. Należy tez brać pod uwagę fakt, że myję włosy wieczorem, więc i zdjęcia są zrobione z lampą błyskową. Generalnie włosy błyszczą się nawet bez tej lampy :D Są lejące, nie puszą się, ładnie się układają i co mnie najbardziej cieszy - są niemalże proste, i co się okazało, działa to chyba lepiej niż zabieg laminowania od Mariona - choć to muszę znów przetestować, skoro moje włosy zmieniły swoje reakcje na niektóre specyfiki. Maska Wax Colour Care ma za zadanie odbudować zniszczone struktury włosów, a że moje włosy nie wyglądają zbyt pięknie bez pielęgnacji (tzn. umyte samym szamponem), zdecydowanie potrzebują regeneracji, na co z niecierpliwością wyczekuję. 
Szczerze powiem, że owy zestaw przykuł mój wzrok w aptece, ale stwierdziłam, że poczekam z wydawaniem kasy, a może wygram? No i wygrałam, jeszcze raz, wielkie dzięki za zestaw, dla Panny Joanny oraz Wax Pilomax :) *
 
*post wynika z mojej subiektywnej oceny, na jego pozytywny wyraz nie ma wpływu wygrana kosmetyków

PS. Przypominam znów o rozdaniu ;) 
http://befitandfancy.blogspot.com/2015/12/rozdanie-do-1502.html