niedziela, 28 lutego 2016

PROJEKT MAKIJAZOWY #4 | Makijaż wieczorowy

Kolejna już odsłona z serii Projekt Makijażowy, już czwarta. Tym razem propozycja makijażu wieczorowego.


Do wykonania makijażu użyłam jak zwykle pędzli Hakuro - flat top, do pudru i do bronzera, a do korektora użyłam gąbeczki a'la beauty blender z aliexpress. Do cieni użyłam randomowych cieni z allegro.

Użyte kosmetyki:
- zielona baza Bell AntiRedness
- zmieszane podkłady: Eveline Matt Proffesional i Loreal True Match nr N1
- korektor Maybelline Affinitone 02
- paleta korektorów W7 Hide'n'seek na wypryski
- puder bambusowy HEAN - który mi zrobił plamy na twarzy, gdy zaczęłam go stemplować pędzlem
- do poprawienia użyłam pudru Fixera od Wibo który uratował sytuację :D
- następnie bronzer z chińczyka, który przestał być użyteczny i w ogóle nie zostawiał koloru, ale rozdrapałam jego powierzchnię i wydało się, że jest bardziej pomarańczowy niż bązowy, więc konturowanie nie wyszło tak jak chciałam
- rozświetlacz The Balm Mary Lou
- baza na powieki Ingrid
- jako bazę dla cieni użyłam cieni z Inglota, które są w czarnej paletce - jeden jasny, i lekki brązik na załamanie powieki
- następnie paleta Urban Decay Naked 3 do przyciemnienia załamania, nałożyłam też wpadający w róż błyszczący cień Trick na całą powiekę, a czarnym cieniem narysowałam grubszą kreskę z jaskółką, do czego użyłam pędzla dołączonego do paletki.
- następnie do akcji wkroczyła moja nowa paletka, którą dostałam w liście na urodziny z akcji organizowanej na Dresscloud :) paleta Boulevard de Beaute, tutaj złapałam się za odcień zielonego i przydymiłam trochę ten świecący róż
- serum do rzęs Eveline SOS Lash Booster z olejkiem arganowym - serum nic z rzęsami nie robi, ale fajnie sprawdza się jako baza pogrubiająca rzęsy
- ulubieniec, niestety już wycofany, Essence Multi Action, wyczesane rzęsy i pogrubione
- druga warstwa na rzęsy poszła już innego tuszu - Avon Big&Darling, który ma ogromną szczoteczkę, ale niestety noszony przez dłuższy czas i jako bazowa warstwa na rzęsach, wprawia mnie we "wzruszenie" i uczulenie
- pomadka Hean nr 12 margaretka - troszkę błyszczący róż, potem w ciągu dnia gdzieś odchodzi ten błysk i zostaje kolor
- kredka do brwi Catrice 040 Don't Let me Brow'n - pod poprzednimi często pisałyście, że moje brwi potrzebują podkreślenia, wiec podkreslilam, ale uważam, że wyszło to conajmniej komicznie :D

Pora na efekty:





Linki do pozostałych dziewczyn:

niedziela, 21 lutego 2016

Dzień dla Włosów #14 - wreszcie olej!

Przy ostatnim dniu dla włosów wspominałam, że następny wpis z tej serii wreszcie zaowocuje próbą z olejowaniem. Jak mi poszło?


Do tego dnia dla wlosów użyłam następujących kosmetyków:
- olej kokosowy
- odzywka BeBeauty z keratyną - świetnie spisuje się równiez solo
- szampon Alterra kofeina & granat
- maska Alterra kofeina & granat
- wcierka Jantar - to ta mała urocza buteleczka z atomizerem :) 

Włosy przyjęły dość dobrze rozpuszczony olej, który trzymałam na głowie około 30 minut, może trochę dłużej. Następnie zemulgowałam olej odżywką z biedronki, która zrobiła to ekspresowo, w 2 minuty. Umyłam włosy szamponem z Alterry, który jest mega wydajny i super odświeża włosy. Po takim zabiegu włosy już były odpowiednio nawilżone olejem, ale dołożyłam im jeszcze maski do kompletu z Alterry. Po 30-40 minutach spłukałam wszystko i we włosy, z których odcisnęłam już wodę, wtarłam Jantara. 


Jak poszło? Całkiem nieźle, zobaczcie sami.







Jak poszło?

Zdjęcia pokazują, że poszło bardzo fajnie. Włosy są intensywnie nawilżone i odżywione, ale to pierwszy olej od dłuższego czasu, który rzeczywiście nawilżył, a nie przetłuścił, moze też dlatego, że nałożyłam go mniej za Waszymi radami. Końcówki są zniszczone, albo mi się wydaje. Dawno ich nie podcinałam, ostatni raz w sierpniu, więc chyba niedługo sobie je podetnę z deczka. Włosy niestety tracą na świeżości coraz szybciej, i ostatnio traktuję je ciągle pianką, bo zakręcam je na noc na opaskę, żeby sprawić sobie loczki - o tym napiszę kiedyś w przyszłości. Generalnie jestem zadowolona z efektu, który sprawił ten zestaw. Włosy błyszczą jak trzeba, i w dodatku są proste. 

Przypominam, kto nie widział, już udostępniłam post niżej wyniki z rozdania :) 
Buziaki :)

czwartek, 18 lutego 2016

WYNIKI ROZDANIA URODZINOWEGO

Oczywiście było to moje rozdanie urodzinowe. To ja 15.02 skończyłam drugi raz z rzędu 18 lat :D

Podsumowanie w liczbach

W rozdaniu wzięło udział osób: 60 (tym samym mniej więcej tyle przybyło obserwatorów)
Do rozdania zakwalifikowało się osób: 58
W rozdaniu przyznałam losów: 269
Tyle osób zalajkowało mój fanpage na facebook'u: 47 
Tyle osób założyło konto na DC z mojego linku: 7
Tyle osób aktywowało konto na DC z mojego linku: 1


Parę słów wyjaśnień co do przyznawanych punktów:

- jeśli ktoś nie zaobserwował bloga, nie sprawdzałam dalszych punktów i w ogóle nie brałam pod uwagę tejże osoby
- jesli ktoś miał już konto na DC, przyznawałam punkty w ilościu: 2 - gdyż właśnie stamtąd prawdopodobnie dowiedział się o rozdaniu :)
- jeśli ktoś założył konto na DC, ale nie aktywował, dawałam 1 punkt
- udostępnienie baneru na blogu miało być na pasku bocznym, bo tam wszyscy patrzą, a nie w jakichś zakładkach, dlatego za pasek boczny były 2 punkty, a za zakładkę tylko 1
- jedna osoba nie zaakceptowała regulaminu, ale jej przyznałam punkty, uznawszy, że w razie wygranej, powinna notatkę o akceptacji regulaminu załączyć w mailu


No i nie rozciągając posta, przypomnę tylko zdjęciem, co było do zgarnięcia:

No a szczęsliwym numerkiem jest... 

Który to został przypisany pani...
Wyślij dane adresowe z maila, który podałaś przy zgłoszeniu, masz na to czas do 21 lutego do pólnocy, jeśli nie wyślesz adresu, losuję kolejną osobę, także STAY TUNED! 
mój mail: magdalenawinchester@gmail.com



Następne rozdanie lub konkurs będzie z rosyjskimi kosmetykami na 200 obserwatorów, macie ochotę? :) 

niedziela, 14 lutego 2016

L'biotica, Biovax Caviar - szampon | Recenzja | Rozdanie

Hej hej ho! Jakiś czas temu w Rossmannie była promocja na ten oto szampon, więc skusiłam się. Co o nim sądzę?

Mamy dziś do czynienia z szamponem kawiorowym.
L'biotica Biovax, Caviar - NAWILŻENIE


Produkt - opis od producenta

Nowy intnsywnie regenerujący szampon z linii Biovax Caviar - unikalne połączenie delikatnych substancji myjących oraz drogocennych składników aktywnych: czarnego kawioru i złotych alg. Jego bogata formuła łagodnie myje i jednocześnie pielęgnuje włosy, otulając je prawdziwym luksusem. Kremowa piana i subtelny zapach sprawiają, że mycie włosów staje się rozpieszczającym zmysły rytuałem.

Opakowanie

Duża, czarna tuba z luksusowym dizajnem. Tuba jest w miarę miękka, do połowy zużytego produktu nie ma problemu z wydobyciem szamponu, w dodatku jest tam jakaś blokada, która zapobiega wylaniu zbyt dużej jego ilości.

Zapach

Pachnie delikatnie, niewyczuwalnie przy myciu włosów, ale przy wąchaniu dłużej z opakowania już może drażnić, troszeczkę waniliowo.

Wydajność

Średnia, trudno wyczuć ile tego szamponu dać, żeby nie przesadzić, bo super się pieni.

Od producenta

Nowa Linia Biovax Caviar to wysublimowane połączenie perełek kawioru i wyjątkowych złotych alg, które współgrają ze sobą, tworząc niezwykle luksusową pielęgnacją dla włosów spragnionych nawilżenia.

Ekstrakt z kawioru - bogactwo składników odzywczych zamkniętych w czarnych perełkach kawioru sprawia, że składnik ten wszechstronnie działa na włosy. Dzięki zawartości przeciwutleniaczy chroni je przed utratą koloru i zachowuje ich młodość. Aminokwasy i lipidy kontrolują poziom nawilżenia włosów i wygładzają ich powierzchnię, dodając im szlachetnego połysku.
Złote algi -  obfitujące w białka, witaminy i minerały algi morskie stanowią przebogate źródło składników nawilżających i wzmacniających włosy. Złote algi z rodzaju Laminaria wykazują silną aktywność przeciwko promieniowaniu UV, chroniąc włosy przed fotostarzeniem.
Sposób użycia

Skład

Aqua, Ammonium Lauryl Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Di-PPG-2 Myreth-10 Adipate, Acrylates/Vinyl Neodecanoate Crosspolymer, Glycerin, Caviar Extract, Laminaria Ochroleuca Extract, D-panthenol, Hydroxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Polyquaternium-10, Dicaprylyl Ether, Lauryl Alcohol, Styrene/Acrylates Copolymer, Glycol Distearate, Laureth-4, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Trideceth-9, Caprylic/Capric Triglyceride, Tetrasodium EDTA, Propylene Glycol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzoic Acid, Formic Acid, Sodium Chloride, Mica, C.I. 77891, C.I. 77491, Parfum, Lactic Acid, Linalool, Limonene, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal.
Cena

Moja opinia

Szampon świetnie myje, natomiast nie daje on efektu nawilżenia włosa, włosy nie są też gładkie i nie błyszczą się lepiej niż po innym szamponie. Nie przedłużył okresu świeżości włosów. 

No nikt mi nie wmówi że te włosy emanują blaskiem, są gładkie i nawilżone [?]!!! 

Ocena

1/5

Cena

Rossman, 18,99,-

Podsumowując, 

Szampon to zwykły szampon, umył skórę głowy, zmył z włosów zanieczyszczenia wytworzoną pianą... No i w sumie tyle. Błyszczą się tak jak zwykle, włosy nie są tak gładkie jak po użyciu maski czy odżywki. W dodatku baaardzo ciężko je rozczesać, plączą się niemiłosiernie. Jestem już po zużyciu połowy szamponu, mam nadzieję, że więcej nie pokuszę się, żeby po niego sięgnąć, bo  zdarzają się dużo lepsze szampony. Chyba nie jest warty tej normalnej ceny (kupiłam w promocij za 9,90). Spodziewałam się czegoś więcej.

Przypominam także o rozdaniu, które kończy się już jutro :) 


czwartek, 11 lutego 2016

wtorek, 9 lutego 2016

SPORTOWE PODSUMOWANIE STYCZNIA | jak zacząć żeby skończyć

Styczeń zaowocował wieloma treningami, co pozostawiło po sobie znaczne efekty. Jakie? 

Jak ten czas leci... Efektów wielu treningów było wiele, ale czy chodziło mi o spadek wagi i centymetrów? Szczerze powiedziawszy, zwracam już uwagę na to, co jem, unikam węglowodanów (najbardziej słodyczy). Aczkolwiek uważam, że jesli coś bardzo chcę zjeść, to jem, ale już nie 5 ciastek, tylko jedno. Przecież każde smakuje tak samo :) 
Tak jest, dokładnie, jesli dalej będę się starać, dotrę do celu. 

REGULARNOŚĆ JEST KLUCZEM DO SUKCESU

Tak naprawdę mało co da ćwiczenie raz w tygodniu, choć to będzie dużo lepsze od niećwiczenia wcale, aczkolwiek absolutne minimum to 3 razy w tygodniu, gdzie najdłuższa przerwa między jednym a drugim treningiem może wynosić 2 dni. Po 3 dniach organizm zapomina o tym, że kiedykolwiek ćwiczył, że musi łapać energię z zapasów tłuszczu, no i cały proces zaczyna się od nowa. Błędne koło.

Jeśli chcesz się zabrać za siebie, to zrób to z głową, a przede wszystkim - systematycznie!

Pragniesz stać się systematyczną? Aby coś weszło człowiekowi w nawyk, wystarczy 21 dni - tak podobno jest, takie podobno były wyniki badań amerykańskich naukowców (ale wiadomo, jak to jest z tymi amerykańskimi naukowcami). Wcale nie chodzi o to, aby przez 21 dni ćwiczyć dzień-w-dzień. Absolutne minimum to tak co 2 dni, ale ważne, aby w ciągu odpoczynku pomiędzy treningami czasem o tym pomyśleć, że za 2 dni coś poćwiczysz, coś porobisz. Ważne jest tu nastawienie psychiczne i to, że CHCESZ TO ROBIĆ, a nie musisz. 

TY NIC NIE MUSISZ!

Cała prawda, absolutnie nic nie musisz. Dlatego jeśli nie chcesz chodzić na siłownię, to idź na basen. Jeśli nie chcesz iść na basen, to pobiegaj. Jeśli nie lubisz lub nie możesz biegać - pospaceruj, pomaszeruj. Jeśli to dla Ciebie za małe wyzwanie, włącz filmik na youtube - Mel B na początek powinna wystarczyć. Jeśli to za małe wyzwanie, a pragniesz wycisnąć z siebie więcej potu, zużyć więcej energii czy też przedłużyć, włącz Chodakowską (nie, nie skalpel).  Jeśli to wciąż za mało - włącz ZuzkęLight. 

Nie ma sensu się zmuszać -  rób to, co lubisz

Nic z tego nie wyjdzie, jeśli stoisz przed sobą i mówisz: muszę poćwiczyć. Jak już pisałam wyżej, nie musisz. Ty powinnaś chcieć poćwiczyć, chcieć zadbać o siebie. Więc jeśli żadna z tych powyższych czynności Ci nie odpowiada, zrób to, co lubisz. Lubisz jeździć na rolkach, to właśnie to rób! Ważne, by być aktywnym, a każda aktywność zaplusuje. Lubisz jeździć rowerem? To właśnie to rób. Najprostsza droga do sukcesu:
rób to, co lubisz! Przecież to, co lubisz, robisz z przyjemnością i bardzo często ;) 

A jak wyglądał mój styczeń?

A no bardzo owocnie, bo zaczęłam uczęszczać na siłownię (w szkole), zaczęły się znów treningi, dośc regularne. 

W styczniu raport z treningów wygląda tak:

17 treningów :) 

Pierwsza dluga przerwa spowodowana byla bardzo bolesną miesiączką. Druga niestety chorobą. Jednak wszystko wraca juz do normy, w dodatku wracam do biegania, bo robi się coraz ciepło :)
Regularne są również treningi na siłowni, coraz mniej ćwiczę w domu, coraz później wracam ze szkoły, bo po zajęciach chodzę na siłownę, zdarzało się też wyjść na dwór i pchać na rzutni :) 
Bardzo cieszę się z takich postępów i regularności treningów. 
W dodatku teraz w lutym kontroluję spożytkowane kalorie z pomocą aplikacji MyFitnessPal, którą serdecznie polecam. :)

No i oby tak dalej ;) 


niedziela, 7 lutego 2016

PROJEKT MAKIJAZOWY #3 | MAKIJAŻ WALENTYNKOWY

Dziś pojawia się trzeci już wpis z serii Projekt Makijażowy, tym razem z moją propozycją makijażu na walentynki. 

Dla mnie to kolejny normalny dzień, raczej po walentynkach jest bardziej emocjonujący, bo 15ego mam urodziny :) Szybko i na temat, przedstawię kosmetyki, których użyłam oraz efekt ich połączenia.



  • krem Esentire Organic Ocean krem na dzień Anti Aging - testowany przeze mnie krem działający antystarzeniowo, fajnie nawilża, nie zapycha, ale strasznie śmierdzi
  • baza  Bell Anti Redness - kryjąca zaczerwienienia baza
  • mieszanka podkładów Loreal True Match odcień N1 oraz Eveline Matt Proffessional odcień 44 Natural
  • puder półtransparentny matujący Wibo Fixing Powder
  • korektor na niedoskonałości Loreal True Match w odcieniu 4 Beige - w odpowiednim świetle okazuje się, że lepiej byłoby w ogóle bez tego korektora, który mocniej podkreślił wypukłości
  • bronzer Honoluly by W7 - najlepszy bronzer w chłodnym odcieniu, delikatnie wykonturowałam część koło uszu, górę czoła oraz pod kością policzkową z pomocą pędzla Hakuro H14
  • paleta cieni Urban Decay Naked 3 - paleta w odcieniach brązów, więc taki jest ten makijaż
  • baza pod cienie Ingrid
  • tusz do rzęs Essence multi action
  • kredka do ust Golden Rose Matte Lipstick Crayon w odcieniu 08
  • pędzle Hakuro o numerach: H50 (podkład), H55 (puder), H14 (bronzer), H80 i H77 do cieni

Makijaż wyszedł brazowo, ale dość delikatnie. Może usta zbyt czerwone, brwi znowu nie podkreśliłam, bo bardzo tego nie lubię. 
Jakie efekty tych kosmetyków? Spójrzcie poniżej.


Odnośniki do makijaży pozostałych dziewczyn biorących udział w projekcie:

  

środa, 3 lutego 2016

Pustaczki ostatnich miesięcy #5

Były nowości, teraz czas na pokazanie pustych opakowań po kosmetykach, które dobiły dna ostatecznie. 

Jak zwykle wśród nich są kosmetyki, które kupię ponownie, nad którymi się zastanawiam, a także takie, do których nie wrócę. 
1. Płyn Micelarny Lovena - płyn dostępny w Netto, jego wersja limitowana zawiera 400ml i kosztuje 8zł, natomiast wersja normalna 200ml i kosztuje około 6zł. Jest to micel hypoalergiczny, dlatego jest delikatny, nie ma żadnego drażniącego zapachu, delikatnie go czuć. Kupię ponownie.

2. Tonik Ziaja opuncja figowa - dawno dawno temu skończony, ale pudełko służyło mi do przechowywania szamponu, niemiły zapach, pozostawiał dziwny, lepki film na skórze. Chyba nie ma go już w sprzedaży. Nie kupię ponownie. 

3. Zel pod prysznic Isana - bodajże mango - śliczny zapach, niska cena. Kupię ponownie.
 4. Emulsja do higieny intymnej Lactacyd - mam następne opakowanie już, dobra emulsja, nie podrażnia. Kupię ponownie.

5. Płyn do płukania jamy ustnej Aquafresh - strasznie piekący, poza tym wylał się, miał nieszczelne zamknęcie. Nie kupię ponownie.

6. Antyperspirant w kulce Ziaja bloker - działal dobrze przez jakieś 2 tygodnie, potem zaczął sam w sobie niemiło pachnieć, nie zapewniał nawet podstawowej ochrony przeciw poceniu się. Wywalam prawie cale opakowanie. Nie kupię ponownie.

7. Płyn do płukania Listerine - to jest podobno ten łagodniejszy smak, ale i tak palił w ustach :P niemniej jednak dobrze się sprawdził, usuwa płytkę nazębną i chroni jak ma chronić. Kupię ponownie.

8. Podkład Avon - jakiś totalnie ciemny podkład, nie wiem kto go w domu używał, ale wreszcie poszedł do kosza! Nie kupię ponownie. 

9. Punktowy żel na wypryski Avon - nie wiem jak dlugo leży w domu, strasznie piekł, zawierał sporo kwasu salicylowego. Nie kupię ponownie. 

10. Dezodorant w sprayu Fa - fajnie pachnie, dobrze chroni w zwykłe i aktywne dni, to kolejne jego zużyte opakowanie. Kupię ponownie. 

11. Antyperspirant w sztyfcie Dove - fajny, w miłej formie, dość przystępna cena, nie robił śladów, ale za długo stał w łazience i trochę się... połamał. Kiedyś kupię ponownie. 

12. Pianka do golenia Venus - mało jej używałam, bo moje włoski albo rosną blond, albo wcale. Pod koniec już nie chciała wypływać i była płynna, zamiast piankowa. Nie kupię ponownie. 

13. Pechowa trzynastka dla płynu dwufazowego Nivea, największego bubla świata - nie radził sobie ze zmywaniem makijażu, pozostawiał na skórze twarzy okropny, tłusty film, a już na pewno nie jest przeznaczony dla osób noszących soczewki. Nie kupię ponownie.

14. Szampon Nivea intense repair - miły szampon, lekko wygładzał włosy, dobrze mył, nie był za specjalny, ale też nie podrażniał i nie wysuszał, także... Może kiedyś kupię. 

15. Szampon przeciw wypadaniu włosów ProSalon Med+ - szampon ładnie pachniał, ale miał pomóc w walce z wypadającymi włosami. Nie pomógł, dlatego... Nie kupię ponownie. 

16. Dezodorant Fa w sprayu - kolejny, ten lezał dłużej, bo trochę podrażniał wrażliwe miejsca, no i zapach nie taki jak trzeba. Nie kupię ponownie. 

17. Gruboziarnisty peeling Avon ClearSkin z pantenolem - super peeling, więcej o nim TUTAJ. Kupię ponownie.

18. Błyszczyk Avon - nie wiem ile czasu leżał, ale czas go wyrzucić. Dawno nie używany, na pewno ładnie pachniał i błyszczał. Nie kupię ponownie.

19. Mini maska przeciwtrądzikowa Isana - wypróbowałam tylko jedną, była troszkę tłusta, ale bardzo przyjemna. Kupię ponownie. 



To na tyle. Bilans zysków i strat:
Kupię 8 / Może 1 / Nie kupię 10


Większości rzeczy nie kupię, ale pokończyłam te rzeczy, które bardzo chciałam wykończyć i wreszcie się ich pozbyć, z różnych powodów.  Udało się, teraz walczę sama ze sobą i postaram się nie gromadzić tego, co mi się nie sprawdza. :) 

poniedziałek, 1 lutego 2016

Dlaczego nie polecam wysuszacza lakieru Ingrid? | MINI RECENZJA

Ingrid Fast Dryer Top Coat - preparat przyśpieszający wysychanie lakieru, który wygrałam w swopie na dresscloud.pl 




Po używaniu top coat od Seche Vite, miałam bardzo duże oczekiwania co do tego produktu. Czy sprostał moim wymaganiom?


Napaliłam się na niego jak łysy na grzebień, bo miał bardzo rzadką formułę. Pytałam siebie - jak coś takiego może spełniać obietnice producenta? Która swoją drogą brzmiały mniej więcej tak: 
- maksymalnie skraca czas suszenia pomalowanego paznokcia,
- skutecznie zapobiega niechcianym odznaczeniom, gwarantując jednocześnie wyjątkowy połysk manicure już w 30 sekund,
- szybkoschnąca formuła doskonale utwardza płytkę paznokci, dzięki czemu jest ona odporna na uszkodzenia
Nie wiem, kto tak oszukał producentów 
Ale preparat nie spełnia żadnego z zadania. Ma formułę składającą się z olejków, więc może być według mnie przydatny tylko do skórek. Ma wysuszać? Nic podobnego. Nie skraca czasu suszenia pomalowanego paznokcia, lakier wręcz rozmazuje się jeszcze długo po aplikacji (nawet po 15 minutach!!), mimo że sam lakier bez tego pseudo top coat'u wysycha po max 10 i się nie rozmazuje. 

Następny minus - wcale nie zapobiega odgnieceniom na pomalowanej lakierem płytce paznokcia. Wściekłam się, jak wymalowałam paznokcie, a tu na każdym odgniótł się papierowy ręczniczek... oczywiście nie było to od razu po pomalowaniu. 
Kolejny minus - nie wspomaga utwardzania paznokci, nie daje tego błysku który obiecuje producent. Nie daje ochronnej warstwy na lakier. Po umyciu rąk płytka właściwie nie jest w ogóle chroniona, jest sam goły lakier, w dodatku rozmazany - mimo ze upłynęło już sporo czasu po pomalowaniu 

Dzięki wygraniu swopa mogłam przetestować ten produkt i bardzo się cieszę, bo na pewno nie mam go zamiaru kupować. Wylądował u przyjaciółki, bo usilnie poszukiwała wysuszacza, a skoro ten mi nie podszedł, to może jej się przyda :)
Cena tego produktu: 6,50 (np. na ezebra)
Moja ocena o tym produkcie: 1/5
Przypominam o trwającym rozdaniu! :)