wtorek, 8 listopada 2016

John Frieda - odzywka nadająca blask FRIZZ EASE

Przyjrzymy się dziś odżywce John Frieda - Frizz Ease - ułatwiająca rozczesywanie i jednym słowem, czyniąca cuda na włosach. 

Opakowanie jest duuuża tubką, zawierającą aż 250ml produktu. Zrobiłabym Wam więcej zdjęc, ale to chyba bez sensu, bo odżywkę mam z Irlandii i na opakowaniu nie ma nic po polsku. Tuba jest miękka i ułatwia wydobycie produktu. Jednocześnie zamknięcie jest na tyle dobre, że odżywka sama nie wylatuje i nie zapaskudza opakowania. 

Odżywka chętnie postoi pod prysznicem, nic się nie dzieje z tubą, nie przebarwia się, więc ma też właściwości estetyczne i dekoracyjne w łazience. Z tego co widziałam, ta wersja odżywki ma w Polsce zupełnie inne opakowanie. 

DO RZECZY!

Odżywka ma za zadanie zregenerować suche, puszące się włosy i naprawić ich uszkodzenia. Odzywkę stosowałam regularnie przez prawie dwa miesiące i jestem pozytywnie zaskoczona. Odżywka nie przetłuszcza sama w sobie włosów, ale także jak na odżywkę wygładzającą, nie obciąża ich za bardzo. Producent zaleca ją nakładać od nasady aż po końce, ja jednak nakładałam ją od połowy włosów do końców. Włosy bardzo łatwo się rozczesywały, były gładkie i proste. 

John Frieda to poniekąd jakaś luksusowa marka do pielęgnacji włosów (w Rossmannie kosztuje aż 35zł!) - dlatego trochę jestem zawiedziona, nie samym produktem, ale marką, bo odżywka ma właściwości takie same, jak odżywka za 10zł. Ale cóż, nikomu nigdy się nie dogodzi! :D 

Moja ocena: 4,9/5 :) 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Skomentuj, nie odgryzę Ci palca :)